POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 19 (3109) z dnia 2017-05-10; s. 36-37

Społeczeństwo

Violetta Krasnowska

Przerwany szlak

Wiosną kanały przemytu ludzi przez Polskę do zachodniej Europy zwykle się zaludniają. Jeden z nich, zwany nadbałtyckim, właśnie przestał istnieć, inne są rozpracowywane.

Szlaki przemytu ludzi, wiodące przez Polskę, są trzy. Każdy o innym charakterze i dla innej klienteli.

Południowy, zwany „bałkańskim”, wiedzie z Syrii przez Irak, Turcję, Grecję, Macedonię, Serbię, Chorwację, Węgry, Austrię, potem przez Słowację i Czechy do Polski – i dalej do Niemiec, Szwecji lub Finlandii. Tym szlakiem nielegalni migranci, głównie z Bliskiego Wschodu, wjeżdżają do Polski w naczepach tirów, mknących autostradami dalej na Zachód. Dla organizatorów przemytu tą drogą, mieszkających legalnie w Niemczech czy Austrii, jak i dla pracujących dla nich kierowców tirów, Polska to tylko kraj tranzytowy. Straż Graniczna nawet nie próbuje szacować skali ani stopnia wykorzystywania tego szlaku, bo nie da się zatrzymywać i kontrolować wszystkich wjeżdżających z południa ciężarówek, których są tysiące dziennie. Wpadki zdarzają się w zasadzie tylko przypadkiem, jak ostatnio w lutym, gdy na parkingu przy autostradzie A4 w Opolskiem, niedaleko Niemodlina, funkcjonariusze Straży Granicznej w ramach rutynowej kontroli otworzyli naczepę tira na tureckich tablicach i&...