POLITYKA

Czwartek, 23 listopada 2017

Polityka - nr 45 (2730) z dnia 2009-11-07; s. 84-85

Nauka

Agnieszka Krzemińska

Przez bagna, góry i pustynie

Drogi budujemy już od 6 tys. lat i zawsze kosztowało to sporo. Zawsze też narzekano na ich stan.

Na płyciźnie koło Swansea w Walii wiosenne sztormy odsłoniły fragment drewnianej drogi sprzed 4 tys. lat. Na szczęście archeolodzy zdążyli sporządzić dokumentację i określić wiek znaleziska, zanim trakt z epoki brązu, z plecionych gałęzi dębu i olchy, po dwóch miesiącach z powrotem utonął w błocie. Ale nie jest to najstarsza droga świata. Za taką uchodzi liczący prawie 6 tys. lat i wykonany z desek Sweet Track, który umożliwiał neolitycznym mieszkańcom Somerset Levels przejście przez moczary.

Najwięcej traktów na bagnach, torfowiskach oraz tarasach zalewowych rzek i jezior europejskiego niżu znaleziono właśnie w Wielkiej Brytanii (prawie 200), ale znane są też z terenów dzisiejszej Litwy, Holandii i Niemiec. Najważniejszą rewolucją w neolitycznym drogownictwie było pojawienie się wozu w połowie IV tys. p.n.e. Z tego mniej więcej czasu pochodzi jego najstarsze przedstawienie na wazie z Bronocic (50 km na północ od Krakowa) oraz pierwsze szerokie i umacniane drogi, jak Eclipse Track w Anglii. Badania Johna i Bryony Colesów wykazały, że ich powierzchnię wzmacniano plecionką z młodych drzewek. Niektóre drogi mają 4 m szerokości i z pewnością służyły do transportu kołowego. Ich budowa nie była łatwa – na dwuipółkilometrowy odcinek sprzed 5,5 tys. lat w Dümmer w Niemczech zużyto 2,5 tys. drzew.

U nas najstarszą jest drewniano-ziemna grobla w Żuławce Małej nad Notecią, która zapewniała przeprawę przez zabagnioną dolinę rzeki. – Przedstawiciele kultury amfor kulistych ok. 2490 r. p.n.e. wykorzystali naturalny wał wydmowy, uzupełniając go sztucznym nasypem długości ok. 40 i szerokości 5–7 mPonieważ konstrukcję naruszała woda, często ją naprawiano. Ostatnio w pobliżu znaleźliśmy fragmenty jeszcze starszej przeprawy z przełomu IV i III tys. p.n.e. – mówi dr Jarosław Rola z Muzeum w Pile.

Drewniane drogi przez bagna nie były jedyne, ale tylko one miały szansę się zachować. Bite dukty, polne ścieżki, leśne szlaki łączyły osady w całej Europie, ale dopiero użycie kamienia pozwala uchwycić ich przebieg.

Greckie magistrale

Najstarsze kamienne drogi budowano na Krecie w pierwszej połowie II tys. p.n.e. (droga z Knossos do portu Kommos na południu wyspy), ale mistrzami tamtych czasów byli słynący ze swych cyklopich murów Mykeńczycy. – Najpierw warstwą kamieni wymieszanych z ziemią wyrównywali grunt lub niwelowali nachylenie stoku, na to kładli mniejsze kamienie, nawierzchnię zaś wykonywali z otoczaków, ziemi, żwiru i piasku – mówi Małgorzata Siennicka, asystentka w Instytucie Archeologii UW. – Specjalne kanały odprowadzały wodę, a drogi górskie umacniano murami. Przemieszczano się pieszo i na wozach, czego dowodzą koleiny. Na drogach mogły się mijać dwa pojazdy.

Szczególnie rozwiniętą siecią mogła się pochwalić bogata w surowce Attyka. Oprócz szerokich na 4 m dróg, częściowo pokrytych nawierzchnią, pełno było wąskich ścieżek. Na nowe drogi wybierano naturalne przejścia i szlaki, co ułatwiało budowę. Wzdłuż ulic wylotowych z miast wznoszono monumentalne grobowce, na skrzyżowaniach dróg stawiano kamienie graniczne, co pewien czas budowano zajazdy i studnie.

Oddzielną kategorią były drogi reprezentacyjne. W Egipcie faraonów – kraju, w którym drogi zastępował Nil i system kanałów – jedynymi drogami o twardej nawierzchni były aleje procesyjne (np. między świątynią w Karnaku i Luksorze). – W Grecji najwspanialsze były brukowane trakty prowadzące do sanktuariów, jak Droga Panatenajska w Atenach, którą od Bramy Dipylońskiej na Akropol podążała procesja – mówi Siennicka.

Bardziej skomplikowana sieć drogowa pojawiała się w państwach z silną władzą centralną o imperialnych ambicjach. Połączenia drogowe ułatwiały kontrolę wielkich terenów bez rzek. Nie licząc trudnych do prześledzenia szlaków pustynnych, pierwszą słynną trasą była mająca ponad 2,5 tys. km Droga Królewska z Suzy do Sardes w Azji Mniejszej, zbudowana przez Dariusza I Wielkiego (521–485 p.n.e.). Łącząca świat perski z greckim magistrala, oprócz funkcji handlowej, miała znaczenie militarne. Król perski kazał postawić na niej 111 stacji (co 24 km), gdzie można było odpocząć i zmienić konie, a porządku na drodze pilnowały straże. Teksty wspominają, że kurier pokonywał całą trasę w siedem dni. Choć dróg w Persji było więcej (każda prowincjonalna stolica miała połączenie z centrum imperium), ich pozostałości są dziś nieuchwytne. Nadzorcy dróg i poczty byli ważnymi urzędnikami – jednym z nich był za młodu przyszły król Dariusz III.

Dróg pozazdrościli ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]