POLITYKA

Poniedziałek, 17 grudnia 2018

Polityka - nr 7 (7) z dnia 2018-06-06; Pomocnik Historyczny. 4/2018. Za chlebem i wolnością; s. 50-51

II RP

Ryszarda Socha

Przez Gdynię za chlebem

Całościową obsługą zarobkowych wyjazdów zajmował się Syndykat Emigracyjny, spółka z udziałem Skarbu Państwa.

Dworzec Morski. Nie do końca uregulowane stosunki z Wolnym Miastem Gdańskiem utrudniały swobodny przepływ polskich towarów i pasażerów. Dlatego w 1920 r. zdecydowano o budowie portu w Gdyni. 13 sierpnia 1923 r. do prowizorycznego mola przybił po emigrantów pierwszy zagraniczny statek „Kentucky”, pod banderą francuską. Te początki opisał we wspomnieniach „Byłem sekretarzem inż. Wendy” Jan Żelewski: „Statek był po transporcie koni i na dolnych pokładach czuć było odór stajenny. Byłem na tym statku kilka godzin, dużo widziałem i rozmawiałem z emigrantami. Dr Skowroński [Bronisław, pierwszy lekarz osiadły w Gdyni, dyrektor szpitala] powiedział nam później w biurze, że w normalnych warunkach on by na taki transport przy takim stanie statku nie zezwolił. Ale nie miał innego wyjścia. Gdynia miała może ok. 1000 mieszkańców, było lato i każdy kąt był zajęty przez letników. Więc jak przyjąć tyle [1800] ludzi, którzy już przebywali więcej jak dwie doby w pociągu bez regularnego zaprowiantowania? (…) Ci biedacy, ...