POLITYKA

Wtorek, 23 października 2018

Polityka - nr 21 (3060) z dnia 2016-05-18; s. 22-24

Społeczeństwo

Paweł Walewski

Przychodzi prokurator do lekarza

Czy można lekarzowi wybaczyć błąd? Gdzie się kończy heroiczna próba ratowania życia, a zaczyna przestępstwo?

Dr Henry Marsh, wybitny brytyjski neurochirurg, wyszedł z sali operacyjnej przygnębiony. Los 40-letniego mężczyzny, którego przed chwilą operował, wydawał się pewny: śmierć albo ciężkie inwalidztwo. Podczas wydłubywania guza wystąpiło niespodziewane krwawienie z tętnicy podstawnej mózgu. Dr Marsh nie wiedział, jak do tego doszło, być może drasnął przez przypadek jedną z gałązek naczynia i ranka otworzyła się pod wpływem wzrostu ciśnienia. Nie zrobił tego z winy niedbałości ani roztargnienia, nie było to też z jego strony celowe działanie. Zdarzyło się coś, czego nie mógł przewidzieć mimo blisko 40-letniego doświadczenia przy setkach podobnych operacji, jakie wykonał. „Taka jest neurochirurgia” – pisze w swojej fascynującej, wydanej właśnie w Polsce książce „Po pierwsze nie szkodzić”.

Dr n. praw. Radosław Tymiński, zajmujący się wyłącznie obroną lekarzy w sprawach sądowych (prowadzi jedną z nielicznych tego typu kancelarii w Polsce), jeszcze książki nie przeczytał, ale dostrzega w niej wielką wartość dla polskich pacjentów: – Kładąc ...