POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 12 (2237) z dnia 2000-03-18; s. 66-67

Społeczeństwo / Media

Jerzy BaczyńskiJoanna Podgórska

Przyjemności dyletanta

Rozmowa z Marcinem Królem, założycielem i redaktorem naczelnym miesięcznika „Res Publica Nowa”

Pierwsza „Res Publica” – podziemna, drukowana na powielaczu. Druga – oficjalna, startująca jeszcze za cenzury. Wreszcie trzecia – „Res Publica Nowa”, w wersji obecnej. Właściwie trzy różne pisma. Co je łączy przez te ponad 20 lat?

Zawsze kierowaliśmy się ku inteligencji polskiej. I jesteśmy przekonani, że ona nadal istnieje, choć wielu dziś to podważa. Zawsze funkcjonowaliśmy poza sporami ideologicznymi i politycznymi. Naszą formułę można porównać do przedwojennego „Buntu młodych” Giedroycia: między nacjonalizmem a socjalizmem, czyli ani nacjonalizm, ani socjalizm, a wszystko to co pośrodku. De facto byliśmy zawsze pismem liberalno-konserwatywnym. Wreszcie trzeci element to przekonanie, że jesteśmy w środku duchowości europejskiej przy całkowicie jasnej świadomości, że politycznie sytuujemy się na marginesie. To były motywy, które od początku nie uległy zmianie. Ponadto stale i konsekwentnie staramy się przekazywać to co najważniejsze w myśli cywilizacji zachodniej i chcemy to robić nadal. To nasze powołanie.

Wartości liberalno-konserwatywne – czy to nie jest zbyt subtelny odcień na polskiej czarno-białej scenie politycznej?

Rzeczywiście, to zawsze była ...

Od Wydawcy:

Jerzy Baczyński

Od 1 marca 2000 r. wydawcą „Res Publiki Nowej” jest Spółdzielnia Pracy „Polityka”. „Res Publica Nowa” – pismo wielce zasłużone dla polskiej niepodległości i demokracji – znalazła się w dramatycznym położeniu ekonomicznym, los miesięcznika był już właściwie przesądzony. Uznaliśmy, że należy ocalić i ochronić merytoryczny dorobek tego pisma, jego wyjątkową pozycję intelektualną i moralną, postawę niezależności i odpowiedzialności obywatelskiej. Byłoby niepowetowaną stratą dla – wciąż wątłej w Polsce – publicznej debaty i refleksji, gdyby środowisko intelektualne skupione wokół „Res Publiki” uległo dezintegracji. Stąd nasza decyzja o przejęciu obowiązków wydawcy „Res Publiki Nowej”. W ciągu najbliższych kilku miesięcy „Res Publica Nowa” zmieni nieco kształt graficzny, pojawią się w miesięczniku nowe rubryki i autorzy. W ramach wydawnictwa „Polityka” zespół miesięcznika zachowuje jednak niezależność i autonomię redakcyjną. Naszą wspólną troską będzie, aby pismo wróciło do swojej dawnej świetności czytelniczej i odnalazło drogę do nowych pokoleń polskiej inteligencji. Tego serdecznie życzymy kolegom z „Res Publiki”, zaś czytelnikom „Polityki” polecamy lekturę odnowionej „Res Publiki Nowej”.

Jerzy Baczyński
prezes spółdzielni „Polityka”

Res Publica

„Res Publica” zaczęła ukazywać się w 1979 r. jako pismo podziemne. Do grudnia 1981 r. wydano 9 numerów. W 1987 r. została wznowiona już jako pismo legalne. Od tego czasu aż do 1991 r. wydawcą była Res Publica sp. z o.o. Był to okres największej prosperity pisma. Nakład wynosił początkowo 25 tys. egzemplarzy, przy piśmie działało także wydawnictwo, które opublikowało m.in. książki Leszka Kołakowskiego, Isaiaha Berlina, Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Józefa Czapskiego, Witolda Gombrowicza i Timothy’ego Gartona Asha. W 1992 r. pojawiła się trzecia wersja „Res Publiki” w nowej szacie graficznej i pod zmienionym tytułem „Res Publica Nowa”. Wydawcą do 1997 r. była Batory Press sp. z o.o., a w ostatnim czasie Fundacja Res Publica im. Henryka Krzeczkowskiego. Od pierwszego numeru aż do dziś redaktorem naczelnym jest Marcin Król, historyk idei, profesor Uniwersytetu Warszawskiego.

Najnowszy numer

– Oni nie zdają sobie sprawy, że przywozimy im zarazę – powiedział Freud do Junga na pokładzie statku płynącego do Nowego Jorku, mając na myśli psychoanalizę.

Marcowy numer „Res Publiki Nowej” poświęcony jest owej przywleczonej do Ameryki „zarazie”, która zrewolucjonizowała wiedzę o człowieku. W Polsce, zwłaszcza po wojnie, psychoanaliza traktowana była wrogo i z lekceważeniem – dziś zdobywa sobie zwolenników.

O psychoanalizie dawniej i dziś, u nas i za granicą mówią i piszą terapeuci, filozofowie i dyletanci. O tym, kto z kim i za ile na psychoanalitycznej kozetce przeczytają Państwo w marcowej „Res Publice Nowej”.