POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 44 (3033) z dnia 2015-10-28; s. 12-14

Temat tygodnia

Janina Paradowska

Przyszła zmiana. Ale jaka?

Prawo i Sprawiedliwość bierze pełnię władzy w Polsce. Tego można się było spodziewać. Ale wybory przyniosły też sporo zaskoczeń. Oglądamy krajobraz po burzy.

Kaczyński przekonał do siebie nieco ponad 37 proc. wyborców, co przy systemie przeliczania głosów na mandaty daje możliwość samodzielnego stworzenia rządu. Po raz pierwszy po 1989 r. mamy więc sytuację, kiedy to jeden człowiek, bo w przypadku PiS partia to jej lider, dostaje w demokratycznych wyborach pełnię władzy. Kaczyński zawsze mówił, jak ważny w państwie jest ośrodek dyspozycji politycznej. Teraz tym ośrodkiem jest on sam, jednoosobowym i rzeczywistym, bo w Prawie i Sprawiedliwości jest co prawda sprawna drużyna, ale innego niż Kaczyński stratega politycznego nie ma. To on wskazał Andrzeja Dudę jako kandydata na prezydenta i, niezależnie od wszystkich po wielekroć omawianych słabości kampanii Bronisława Komorowskiego, wskazał trafnie. To on postawił na Beatę Szydło jako kandydatkę na premiera i to on wziął na siebie cały ciężar finiszu kampanii, kiedy trzeba było albo łagodzić, albo zaostrzać ton, kiedy po prostu potrzebny był prawdziwy lider, a nie opakowania zastępcze. Na wiecach PiS skandowano wprawdzie: Beata, Beata, ale tylko do Jarosława Kaczyńskiego ...