POLITYKA

środa, 24 lipca 2019

Polityka - nr 15 (2550) z dnia 2006-04-15; s. 56-59

Świat / Latynoscy populiści

Daniel Passent

Przytulić naród

Na scenie politycznej w Ameryce Łacińskiej indiańskie ponczo i sweter w pasy zastępują dwurzędowy garnitur od Armaniego. Powodzeniem cieszy się repertuar populistyczny.

Hugo Chavez, prezydent Wenezueli, kazał wydrukować i rozdać za darmo milion egzemplarzy „Don Kichota” i „Nędzników”. Książki te mają dodawać biedakom otuchy w walce ze złem. Rozczarowanie skorumpowaną demokracją i gospodarką rynkową zalecaną przez Waszyngton, spadek zaufania do partii politycznych, banków i władzy sądowniczej wszystko to prowadzi do zniecierpliwienia i sukcesu rozmaitych demagogów. „Populizm, z jego pogardą dla podziału władz i wiarą w gospodarczą moc państwa, wielu mieszkańcom kontynentu wydaje się absurdalny, a jednak to on może zawładnąć masową wyobraźnią” – czytamy w brytyjskim dzienniku „Financial Times”.

Populistów wynosi do władzy mieszanina postulatów lewicowych, etnicznych, nacjonalistycznych, rewolucyjnych i skłonności autorytarnych. Oto ich credo:

Jestem dobrym człowiekiem, wrażliwym na krzywdę

Tam, gdzie znaczna część ludności (od 20 proc. w Chile do 80 proc. w Ekwadorze i Paragwaju) żyje w nędzy, w slumsach, bez dostępu do wody bieżą...