POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 41 (2214) z dnia 1999-10-09; s. 38-39

Świat

Artur Górski

Pseudonim: Emir

Nigdy jeszcze islamski terroryzm nie miał tak wyraźnego oblicza, znanego nie tylko z prasy, ale również listów gończych. Osama ibn Ladin uważany jest przez Amerykanów za najgroźniejszego terrorystę świata, ale dla milionów muzułmanów jest niemal prorokiem, kimś, kogo Bóg naznaczył do wypełnienia wielkich celów. Obecnie Ladin prowadzi wojnę z Rosjanami na Kaukazie, ale twierdzi, że tak naprawdę interesuje go pognębienie Szatana, czyli Ameryki.

"Pseudonim: Książę lub Emir. Urodzony w Arabii Saudyjskiej około 1957 r. Wzrost 195-197 cm, włosy czarne, oczy brązowe, broda. Porusza się o kulach. 5 mln dolarów nagrody dla osoby, która wskaże miejsce pobytu poszukiwanego" - głosi list gończy, jaki amerykański Sekretariat Stanu rozesłał po świecie za ibn Ladinem. Za człowiekiem, którego imię budzi grozę wśród tych, których fundamentaliści islamscy uważają za swych śmiertelnych wrogów, i uwielbienie najbardziej radykalnych wyznawców wiary Mahometa. Niemal wszystkie spektakularne akcje terrorystyczne ostatnich lat, organizowane przez islamskich fundamentalistów, łączone są z Ladinem.

Dla twórców filmu "Rambo III", powstałego pod koniec ubiegłej dekady, wojna w Afganistanie była konfliktem czarno-białym: szlachetni miłujący pokój mudżahedini i okrutni żołnierze radzieckiego Specnazu. Od tamtego czasu w Hollywood nie powstają już filmy gloryfikujące muzułmańskich bojowników - Afgańczycy, którzy chętnie korzystali z amerykańskiej pomocy podczas wojny z Rosją, obecnie wroga upatrują we wszystkim co amerykańskie. Afganistan, rządzony przez skrajnie radykalnych ...