POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 17 (3208) z dnia 2019-04-24; s. 140-141

Kultura

Justyna Sobolewska

Psychoaustria

Skąd się wzięła w Polsce tak duża popularność twórczości Thomasa Bernharda, że wydawcy szykują nowe przekłady i wznowienia?

Nasz kraj tkwi Europie w żołądku, niestrawny jak niepoczytalnie połknięta przez nią szpotawa stopa” („Mróz”, przeł. Sławomir Błaut). Brzmi swojsko? Może dlatego w Polsce Bernhard jest tak uważnie czytany i żywo odbierany. Za chwilę ukaże się wznowienie „Autobiografii” (wyd. Czarne) w przekładzie Sławy Lisieckiej. Znakomita tłumaczka zapowiada też publikację w swoim wydawnictwie OdDo kolejnych nieprzełożonych dotąd książek Bernharda: w maju powinny wyjść „Trzy dramoletki” o reżyserze i dyrektorze teatrów Klausie Peymannie, który przeprowadza się z Bochum do Burgtheater w Wiedniu i strasznie narzeka. A potem książka złożona z dwóch utworów zatytułowanych „Zdarzenia” i „Naśladowca głosów”. Jednocześnie w Czytelniku pojawi się zaraz „Bratanek Wittgensteina”, poprawiony przekład Marka Kędzierskiego, który pisze w przedmowie, że jest to dobra książka, żeby zacząć czytać tego pisarza: „Skrócony kurs życia tudzież wprowadzenie w tajniki jego warsztatu w jednym szczupłym tomie”.

W kraju, w którym ...