POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 11 (2850) z dnia 2012-03-14; s. 10

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Kraj

Joanna Podgórska

Ptaki to nie rzutki

Rozmowa z Zenonem Kruczyńskim z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot o obywatelskiej inicjatywie wprowadzenia zakazu strzelania do ptaków

Powstała idea, by zakazać polowania na wszystkie ptaki w Polsce. To się może udać?
To się musi udać. Zabija się kaczki, jarząbki, kuropatwy, słonki, łyski, gołębie, bażanty i gęsi. Według naszych szacunków, zastrzelonych na miejscu lub zranionych, ginie około 700 tys. ptaków rocznie. Gdy gęsi ciągną jesienią na zimowiska i po całym dniu lotu muszą usiąść na wieczorny odpoczynek – są rozstrzeliwane śrutem. Gdy się rozwidnia, zrywają się do lotu i dostają śrutem znowu. Tak nie może być. To nie ma żadnego uzasadnienia. Nie trzeba regulować ich liczebności, bo mają naturalnych wrogów pod dostatkiem. Nie da się i nie trzeba ich dokarmiać. Nie powodują prawie żadnych szkód rolniczych. Argumenty żywieniowe też nie wchodzą w grę, bo mięso wręcz przelewa się na półkach sklepowych. Ptaki zabija się dla czystej rozrywki. Bażanty na przykład wypuszcza się z klatek tuż przed polowaniem i szczuje psy. Te, które nie zginą na miejscu – zostaną zjedzone przez lisy w ciągu kilku dni, bo to ptaki fermowe, jak kury.

Bywa, że myśliwi słabo znają się ...