POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 39 (2573) z dnia 2006-09-30; s. 19

Ludzie i wydarzenia. Świat

Pucz ery komórkowej

W Tajlandii armia przejęła władzę, kiedy premier Thaksin Shinawarta szykował się do przemówienia przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ. Premier mowę odwołał i odleciał do Londynu, czekając na rozwój wydarzeń. Tajowie jednak nie zdradzali ochoty do buntu przeciw juncie, która przybrała nazwę Rady Reform Administracyjnych. Junta też się miarkowała, tak że tubylcy i turyści robili sobie pamiątkowe zdjęcia na tle czołgów wyprowadzonych na ulice Bangkoku. Ludność uśmiechała się do żołnierzy, którzy informowali, że wojsku chodzi o przywrócenie porządku. Na spokojny przebieg puczu wpłynęła neutralna postawa króla Tajlandii i złe notowania obalonego rządu, a zwłaszcza samego premiera Thaksina. Tajlandia od prawie roku przeżywała kryzys polityczny. Thaksin oskarżany był o autorytaryzm i korupcję, na południu kraju nasilała się rebelia islamistów. Junta na razie nie zamroziła majątku Thaksina szacowanego na ok. 2 mld dol., ale zapowiada wszczęcie śledztwa w sprawie legalności jego pochodzenia. Konstytucja kraju jest zawieszona, media są cenzurowane. Generałowie zapowiadają powrót do demokracji w&...