POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 18 (2652) z dnia 2008-05-03; s. 16-18

Kraj

Edyta Gietka

Pustostan Wałbrzych

Żeby w Wałbrzychu dostać mieszkanie od miasta, trzeba nazbierać dużo punktów, które podlicza komputer. Za bezdomność, za alkoholizm, za dzieci...

Trudno powiedzieć, do której kamienicy w wałbrzyskiej dzielnicy Biały Kamień zapukano najwcześniej: przy ul. Andersa czy Dąbrowskiego? W każdym razie przed południem w środę 17 kwietnia 2008 r. Małgorzata B., blondynka w białych kozakach, złapała się za głowę, jak teraz ugotować kaszkę 5-miesięcznemu dziecku? Przyszli panowie z taboretem i odcięli bez słowa kable z prądem.

W Wałbrzychu nagle podjęto środki drastyczne, aby odzyskać pustostany zajęte nielegalnie. Na Białym Kamieniu mieszkają w nich ciągle 364 rodziny. Kilka lat temu samowolnie zajmowano 700 kwaterunkowych mieszkań. Prezydent Piotr Kruczkowski (PO, 6 lat w fotelu) tłumaczy, że najpierw załatwiał sprawy po dobroci, analizował je nie hurtowo, lecz indywidualnie, i przez parę lat udało mu się połowę lokali odzyskać, by umieścić w nich oczekujących w kolejce. Reszta uparła się – jak tu się mówi – siedzieć. I stąd to kwietniowe rozwiązanie drastyczne.

A skąd w ogóle taka skala mieszkaniowej anarchii w Wałbrzychu? W mieś...