POLITYKA

Czwartek, 17 stycznia 2019

Polityka - nr 13 (2343) z dnia 2002-03-30; s. 90-92

Społeczeństwo / Militaria

Marek Henzler

Pyry nad Dunajem

Nasi reporterzy byli w bunkrze dowodzenia obrony powietrznej

Trzeba zejść parę pięter w dół, a potem iść korytarzami przegrodzonymi przez grube metalowe drzwi-śluzy, zamykane przez wielkie pokrętła przypominające koła sterowe. Schron w Pyrach, w podwarszawskim Lesie Kabackim, miał przetrzymać wybuch jądrowy.

Przed kolejnymi pancernymi drzwiami wszyscy, nawet ppłk Czesław Sieczkowski, dowódca ulokowanego tu 21 ODN (Ośrodka Dowodzenia i Naprowadzania), jeszcze raz musimy przyłożyć do czytnika elektroniczne przepustki. Towarzyszący nam niczym cień por. Maciej Moroń, oficer do spraw bezpieczeństwa, przypomina fotoreporterowi, aby bez wyraźnej zgody nie robił żadnych zdjęć. I dopiero teraz możemy wejść do wielkiej podziemnej sali, w której pracują operatorzy systemu DUNAJ, czyli Zautomatyzowanego Systemu Dowodzenia Sektorem Obrony Powietrznej.

Podziemni raperzy

Sala z grubsza przypomina tę z ośrodków kierowania lotami kosmicznymi w amerykańskim Houston czy w podmoskiewskim Gwiezdnym Miasteczku. Jedną ze ścian zajmują dwa wielkie ekrany. Na pierwszym wyświetlany jest obraz sytuacji w ruchu lotniczym nad Polską i w jej najbliższym otoczeniu, a na drugim, już o wiele dokładniej, to co akurat lata nad północno-wschodnią ćwiartką Polski (mniej więcej od Helu po Terespol), czyli w sektorze odpowiedzialności 21 ODN.

W półmroku widać kilkadziesiąt stojących w rzędach monitorów. Przed co drugim siedzi, śledząc wskazania komputera, operator z&...

Kabackie tajemnice

Już przed wojną Lasy Kabackie skrywały niejedną tajemnicę. Mieściły się tu wojskowe składnice, a w samych Pyrach Biuro Szyfrów Drugiego Oddziału Sztabu Głównego, w którym złamano tajemnice szyfrów niemieckiej Enigmy. Po wojnie zlokalizowano tu Główny Posterunek Obserwacyjno-Meldunkowy Obrony Przeciwlotniczej, do którego spływały meldunki z kompanii obserwacyjno-meldunkowych rozlokowanych wzdłuż granic. Niebo śledziło się wtedy z wysokich wież, korzystając z lornetek, a meldunki przekazywano telefonicznie. Pierwsze radary (produkcji radzieckiej) wojsko polskie dostało w pierwszej połowie lat 50. W Pyrach powstało Centralne Stanowisko Dowodzenia, do którego w latach Układu Warszawskiego spływały meldunki z prawie 300 posterunków radiolokacyjnych. Obróbkę tych informacji próbowano zautomatyzować. Używano radzieckiego systemu WOZDUCH-1p (prosty i niezawodny w obsłudze, ale mało wydajny). Potem był polski system DUNAJEC (mniej niezawodny, ale z większymi możliwościami), a dziś jest DUNAJ (niezawodny i z wielkimi możliwościami) – ocenia ppłk Sieczkowski, który pracował z wszystkimi tymi systemami.