POLITYKA

środa, 24 lipca 2019

Polityka - nr 8 (3047) z dnia 2016-02-17; s. 14-16

Temat tygodnia

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Rachunek krzywd

Prawo i Sprawiedliwość zawzięcie tropi polskie krzywdy w kraju i za granicą. Robi to chętnie, bo samo uważa się za najbardziej skrzywdzoną partię w historii. Swoje dzieje przedstawia jako niekończący się szlak męczeństwa. I oczekuje zadośćuczynienia.

Najgłębszym mentalnym źródłem siły PiS jest od lat promowane w społeczeństwie poczucie skrzywdzenia. Ma to wymiar polityczny, ale także psychologiczny. PiS od samego początku przyciągał ludzi w swoim mniemaniu skrzywdzonych nie tylko przez urzędy, prokuratorów, sądy, banki, izby skarbowe, pracodawców, komorników, transformację ekonomiczną i ogólnie historię – ale także przez życie i los. W przypadku motywacji wielu z nich można powiedzieć: szukaj krzywdy.

Widocznie jest coś takiego w tej formacji, co powoduje, że skupiają się wokół niej ludzie oczekujący specyficznego wspólnotowego odkupienia, zadośćuczynienia, jakiejś moralnej rekompensaty – choćby był to pozór, bo moralność PiS traktuje bardzo pragmatycznie. Zwolennicy tej partii wyraźnie potrzebują bezkompromisowego języka, uczestniczenia w czymś wielkim i ostatecznym. PiS daje im to, czego nie proponuje żadna inna partia z liberalno-demokratycznego, a więc ze zbyt schłodzonego, racjonalnego porządku: poczucie, że uczestniczą w manichejskiej walce dobra ze złem. I że nastanie kiedyś wielki zwycięski finał, który w „zwykłej” demokracji nie następuje.

Cała bezwzględność partii Kaczyńskiego, jej bardzo twardy przekaz, ...