POLITYKA

Poniedziałek, 24 czerwca 2019

Polityka - nr 15 (3206) z dnia 2019-04-10; s. 14-17

Temat tygodnia

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Rachunek za Smoleńsk

Dzisiaj nie ma już pytania, co się stało pod Smoleńskiem w kwietniu 2010 r. Pytanie brzmi, czy ktoś kiedykolwiek odpowie za to, co ze Smoleńskiem potem zrobiono.

Sprawa katastrofy tupolewa w 2010 r. i wszystko, co potem nastąpiło, to kwintesencja idei, stylu, języka i sposobu trwania w polityce partii Jarosława Kaczyńskiego – religijno-patriotyczna retoryka, demonstrowane poczucie skrzywdzenia, wątek zemsty na wrogach, zarzuty zdrady narodu, moralny szantaż, polityczna histeria. Pozwoliło to Kaczyńskiemu tak podgrzać atmosferę, że w końcu słabsze materiały się stopiły. Do czasu katastrofy można mówić o społecznych podziałach, później już o przepaściach.

Mitologia smoleńska została przez PiS tak skonstruowana, że nie wymaga niezbitego stwierdzenia zamachu, i na tym polega jej siła. Na zamach nie znajdzie się dowodów o wartości procesowej, ponieważ one nie istnieją. Zresztą oficjalne potwierdzenie spisku nie miałoby dużych zalet. Musiałoby się skończyć albo na „nieustalonych sprawcach”, albo na oskarżeniu Rosji, co byłoby skomplikowane dyplomatycznie i nieskuteczne w sensie wyegzekwowania prawa. Konkretnych sprawców i tak nie dałoby się wskazać, a zarówno USA, jak i NATO potraktowałyby to jako przejaw polskiego awanturnictwa. Dlatego ...