POLITYKA

Poniedziałek, 17 czerwca 2019

Polityka - nr 11 (2798) z dnia 2011-03-12; s. 61-62

Historia

Tadeusz Olszański

Rachunek za zimne dni

Proces węgierskiego żandarma wieńczy jedną z najdziwniejszych historii związanych ze ściganiem zbrodniarzy wojennych.

Kapitan węgierskiej żandarmerii, 97-letni dziś Sándor Képiró, stanie wkrótce przed sądem w Budapeszcie. Prokuratura zarzuca mu udział w masakrze serbskiej i żydowskiej ludności Nowego Sadu, dokonanej przez węgierskie wojska w styczniu 1942 r.

Żandarmeria była jedną z najbardziej elitarnych i zarazem okrutnych formacji węgierskiej armii w czasie II wojny światowej. Sándor Képiró po ukończeniu studiów prawniczych służył w niej od 1937 r. Kiedy w kwietniu 1941 r. regent Węgier admirał Miklos Horthy, łudzony nadzieją odzyskania utraconych terenów Baczki oraz Wojwodiny, zerwał pakt o nieagresji zawarty z Jugosławią i wspólnie z Hitlerem uderzył na ten kraj, Képiró w stopniu porucznika dowodził oddziałem, który znalazł się w Ujvidek, jak po węgiersku nazywano Nowy Sad.

W okupowanej Jugosławii zaczęła się rozwijać partyzantka. O ile jednak na terytoriach opanowanych przez Niemców prowadziła otwartą wojnę z najeźdźcą, o tyle przyłączone do Węgier żyzne tereny Baczki i ...