POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 30 (2151) z dnia 1998-07-25; s. 17

Wydarzenia

Jagienka Wilczak

Racja szuka fali

Sprawa Radia Wolna Białoruś, mającego nadawać z Białegostoku, stała się bardzo polityczna. Prześcigano się w oświadczeniach i spekulacjach. Czy niezależne radio ma być dla Białorusi tym samym, czym było dla Polski Radio Wolna Europa? Jak wpłynie na wzajemne stosunki obu państw fakt, że będzie miało siedzibę w Polsce? Tymczasem nie bardzo wiadomo, o jakie radio chodzi.

Wygląda na to, że pomysł Radia Wolna Białoruś, odpowiednika Wolnej Europy, z siedzibą w Białymstoku, finansowanego przez Kongres Stanów Zjednoczonych, nigdy nie istniał. Nie wie o nim Bolesław Sulik, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Bez wiedzy przewodniczącego, a przede wszystkim bez koncesji wydanej przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, żaden podmiot ani rząd, także amerykański, nie może nadawać programu radiowego na terenie Polski. Bolesław Sulik przypomina, że warunki wydania koncesji na nadawanie programu reguluje ustawa o radiofonii i telewizji. I nikt nie może być zwolniony z określonego prawem postępowania koncesyjnego.

Agnieszka Ogrodowczyk, dyrektor departamentu koncesyjnego Krajowej Rady, przyznaje, że znane są tu dwie inicjatywy nadawania programu w języku białoruskim, ale żadna z nich nie jest Radiem Wolna Białoruś. Pierwsza, zgłoszona przez Radio Svoboda z Pragi. Sekcja białoruska tego radia nadaje już program w języku białoruskim na falach krótkich. Przedstawiciele Radia Svoboda zapoznali Krajową Radę z wnioskiem o udostępnienie im fal średnich do retransmisji tego, nadawanego z Pragi, programu, z wykorzystaniem nie używanego obecnie nadajnika w Sowlanach koło Białegostoku. Z ...