POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 19 (3159) z dnia 2018-05-09; s. 80

Kultura / Afisz / Książki

Maciej Robert

Radom Europy

4/6

Marcin Kołodziejczyk, Prymityw. Epopeja narodowa, Wielka Litera, Warszawa 2018, s. 496

Debiutancka powieść reportera Marcina Kołodziejczyka ma wiele wspólnego z jego poprzednimi książkami. Można ją określić „opowieścią z planety prowincja”. W „Prymitywie” prowincją – mentalną raczej niż geograficzną – jest prawobrzeżna Warszawa. To gorsza część stolicy. „Gorsi” są także bohaterowie – to prascy sutenerzy, drobne cwaniaczki, klienci tanich barów, beneficjenci socjalu, przyjezdni z mazurskich wsi. Wszyscy alkoholowo wzmożeni i patriotycznie uniesieni. Druga dekada XXI w. to czas wstawania z kolan, moment, w którym Polska staje się Radomiem Europy. Spada Samolot z Elitą, sekta propagująca ideę wybuchu organizuje Miesięcznice pod Krzyżem, w wyborach prezydenckich młody Bożydar Jałowy pokonuje Darzbora Memłę. Wszystko wskazuje więc na to, że jest to rzeczywistość zamieniona w Krainę Absurdu.

„Prymityw” sprawdza się doskonale jako prześmiewcza wizja polskiej rzeczywistości. Język bohaterów zostaje w niepodrabialny sposób podkręcony, co sprawia, że powieść aż kipi od zgrabnych powiedzonek. W efekcie otrzymujemy coś niebywałego – rozbuchaną językowo opowieść ...

Skala ocen: 1 (dno) – 6 (wybitne)