POLITYKA

Poniedziałek, 17 czerwca 2019

Polityka - nr 21 (2351) z dnia 2002-05-25; s. 79-80

Kraj

Andrzej Garlicki

Radosny poranny śpiew

Moja matura sprzed pół wieku

Zdawałem maturę przed 50 laty w Warszawie w szkole im. Bolesława Limanowskiego na Żoliborzu, przy ulicy Felińskiego 15. Był rok 1952, sam szczyt polskiego stalinizmu.

Szkoła miała metrykę jeszcze przedwojenną. Założona została przez Robotnicze Towarzystwo Przyjaciół Dzieci utworzone przez Polską Partię Socjalistyczną. Polscy socjaliści, podobnie zresztą jak ich zachodni koledzy, uważali, że działalność ściśle polityczna jest tylko jedną z form przygotowań do zdobycia i sprawowania władzy. Chcieli za wszelką cenę uniknąć modelu rewolucji rosyjskiej, gdzie mniejszość przy pomocy terroru sprawowała władzę nad społeczeństwem.

Przewodniczącym RTPD był Tomasz Arciszewski, jeden z przywódców PPS, a później premier rządu polskiego na uchodźstwie, co jest najlepszym świadectwem wagi, jaką kierownictwo PPS przywiązywało do tej oświatowej inicjatywy.

Na moim świadectwie maturalnym widnieje skrót TPD, bo w 1949 r. po wyeliminowaniu PPS połączono RTPD z jej raczej fikcyjnym chłopskim odpowiednikiem tworząc Towarzystwo Przyjaciół Dzieci. Rychło przekazano mu większość państwowych dotychczas szkół, co pozwoliło wyeliminować z nich nauczanie religii bez łamania zawartego w 1950 r. porozumienia państwa z Kościołem.

Szkoła była od przedwojny świecka i koedukacyjna. Świeckość nie oznaczała ...