POLITYKA

środa, 24 kwietnia 2019

Polityka - nr 38 (2159) z dnia 1998-09-19; s. 34-35

Świat

Artur Górski

Rakiety niosą pieśń

Korea Północna ma prezydenta, którego kadencja potrwa... wieczność. Parlament obwołał nim zmarłego przed ponad czterema laty Kim Ir Sena. Ziemskim następcą Wielkiego Wodza został - zgodnie z oczekiwaniami - jego syn Kim Dzong Il. Na cześć obu mężów stanu wystrzelono w niebo satelity, nadające na cały wszechświat rewolucyjne hymny. Entuzjazm społeczeństwa tego kraju - według oficjalnych przekazów - sięgnął zenitu.

To, że przełomowym momentom w dziejach Korei Północnej towarzyszą nadzwyczajne zjawiska, nie dziwi nikogo; kiedy w ubiegłym roku Kim Dzong Il wybrany został na sekretarza generalnego Partii Pracy, zakwitły owocowe drzewa. A była wtedy jesień. Nadprzyrodzonych zjawisk zanotowano zresztą więcej. Niestety - patriotyczna hojność przyrody nie rozwiązuje drastycznego problemu, jakim od kilku lat jest głód ogarniający miliony obywateli. Nieznana jest liczba ofiar nędzy, specjaliści twierdzą, że zmarło już około dwóch milionów osób. W szpitalach tego kraju umiera od dziesięciu do piętnastu procent wycieńczonych pacjentów.

Wydawałoby się, że w tej sytuacji władze uzbrojonego po zęby i utrzymującego kosztem społeczeństwa milionową armię kraju powinny próbować ułożyć swe stosunki z sąsiadami, w tym głównie z Koreą Południową i Japonią i poniechać militarystycznej retoryki. Ale państwo, które żyje w oparach absurdalnej baśni, nie musi być skłonne do racjonalnych działań. W ostatnim czasie nastąpiły tam wydarzenia, które nawet dla ...