POLITYKA

Czwartek, 25 kwietnia 2019

Polityka - nr 15 (3054) z dnia 2016-04-06; s. 30-32

Społeczeństwo

Juliusz Ćwieluch

Raport o bezbronności

Antoni Macierewicz mijał się z prawdą, mówiąc o tym, że na jesieni polska armia była nieprzygotowana do obrony, ale już się to zmieniło. Nie zmieniło się.

Decyzja o utajnieniu raportu o stanie polskiej armii to zagranie zupełnie nie w stylu ministra Antoniego Macierewicza. Raportu o stanie Wojskowych Służb Informacyjnych nie tylko nie utajnił, ale ochoczo wrzucił go do internetu (także w wersji rosyjskiej). Tym razem wgląd do materiałów miała tylko wąska grupa posłów z sejmowej komisji obrony narodowej. O tym, co się znalazło w raporcie, dyskutowano na zamkniętym posiedzeniu, z którego niewiele przedostało się do mediów. – Nie mogę mówić o szczegółach, choć w raporcie ich nie brakowało. Stan polskiej armii był dramatyczny. A zaniedbania na wszystkich polach – mówi poseł PiS Michał Jach, przewodniczący sejmowej komisji obrony narodowej. I dalej, nie wchodząc w oklauzulowane szczegóły, wylicza najważniejsze problemy polskiej armii: – System dowodzenia jest nieczytelny, kompetencje poszczególnych dowódców nakładają się. Rezerwy podstawowych środków bojowych nie odpowiadają normom obronnym. Niektóre jednostki istnieją właściwie tylko na papierze, bo mają takie niskie stany osobowe.

Opozycja bagatelizuje te zarzuty i wskazuje na nieumiejętne interpretowanie faktów. – Problemy z brakiem amunicji ...