POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 11 (2341) z dnia 2002-03-16; s. 3-9

Raport

Adam SzostkiewiczKrzysztof SzymborskiAgnieszka Baranowska  [wsp.]

Rasa kłamie?

Nim Albert Einstein znalazł w Ameryce schronienie przed nazizmem, musiał wypełnić imigracyjny formularz z rubryką „rasa”. Wpisał: ludzka. Wieloletnie badania genetyków przyznają mu rację. Należymy wszyscy do jednej rasy. Szwedzki przyrodnik Karol Linneusz nazwał ją w XVIII w. Homo sapiens. Ale gołym okiem tej jedności nie widać. Ludzie są różni. A jeśli nie nasi, to wydają się obcy. Na tym żerują kolejne pokolenia wyznawców rasizmu wszelkiej maści (obchodzony właśnie tydzień walki z rasizmem pokazuje jak zapalny nadal to temat). Wmawiają nam, że tak naprawdę ludźmi jest tylko część ludzkości, resztę należy podbić, odizolować lub wytępić.

Kłopot z rasami pojawił się późno. Dopiero odkrycia geograficzne, kolonialne podboje i początki nowożytnej nauki postawiły na wokandzie problem, co począć z tym niewygodnym bogactwem – mnogością rodzajów ludzi. Wszak Biblia wywiodła ludzkość od Adama i Ewy – i ich potomstwa. Ale milczała na temat ludów, których nigdy nie widzieli pobożni Żydzi ani pierwsi chrześcijanie. Jak wytłumaczyć w świetle Biblii obecność Indian w Ameryce Północnej? Jak ich wpasować w ród Noego, jak zdążyli dotrzeć na drugą półkulę po potopie?

Arka Noego, jak powszechnie uważano, osiadła na górze Ararat, czyli w Armenii, na Kaukazie. Norman Davies przypomina w „Europie”, że to niemiecki profesor Johann Blumenbach (1752–1840) wystąpił z teorią, iż narody Europy wywodzą się z Kaukazu, który jest kolebką całej rasy białej. Teoria, choć fałszywa, zrobiła karierę – głównie w Europie.

Mnogość języków, ubiorów, wiar, rytuałów, systemów społecznych, a także różnice wyglądu fizycznego – koloru skóry i włosów, kształtu ...

Z genetyki wynika, że pod względem inteligencji, zdolności poznawczych i moralnych pomiędzy rasami, narodami i płciami naprawdę istotnych różnic nie ma. Istotne różnice występują pomiędzy jednostkami w każdej z tych grup. Z krwi danej do analizy nie wynika, czy należy ona do głupiego czy mądrego. Podobny kształt czaszki może mieć święty i ludobójca.

Wybitny genetyk amerykański rosyjskiego pochodzenia Theodosius Dobzhansky postawił sprawę jasno już w latach 60.: geny determinują tylko sposoby reagowania na bodźce środowiskowe, w człowieku ustąpiły one jakby pierwszeństwa kulturze, ale zdolność do uczenia się, czyli uczestnictwa w kulturze, ma wciąż podłoże genetyczne. Z niewielkich różnic wielkości mózgu nie wynikają różnice zdolności umysłowych. Testy na inteligencję tracą wiarygodność, jeśli stosuje się je poza ich środowiskiem socjokulturowym. Równość jest ideałem społecznym, a nie biologicznym.

Równość społeczna nie jest celem samym w sobie, lecz środkiem. Ma służyć urzeczywistnieniu zdolności tkwiących w jednostkach. Ale może to oznaczać bardzo różne rzeczy. Na przykład jedni dzięki budowie ciała osiągną sukcesy sportowe, inni dzięki zaletom umysłu zostaną maklerami lub mistrzami szachowymi. I ci, i ci wnoszą wartości do życia zbiorowego. I ci, i ci mają prawo szukać szczęścia i satysfakcji życiowej.