POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 38 (2672) z dnia 2008-09-20; s. 94-96

Nauka

Marcin Jamkowski

Rasowy olimpijczyk

Mamy nowy materiał do przemyśleń: dlaczego najlepszymi biegaczami są czarnoskórzy sportowcy, pływakami biali, a w tenisie stołowym czy badmintonie przodują żółci?

Obrazek z ostatnich igrzysk w Pekinie: bieg na 100 m kobiet. Na mecie pierwsze trzy panie z Jamajki. Dekoracja zwycięzców w sprincie mężczyzn: na maszt wciągane są flagi Jamajki, Trynidadu i Tobago oraz USA. Choć to politycznie niepoprawne, powiedzmy wprost – wszyscy mają czarny kolor skóry. Ten sam dystans – tylko pływanie: na podium stają Niemka, Australijka i Amerykanka – same białe. Podobnie wśród mężczyzn. Badmington: na 16 finalistów gry pojedynczej jeden biały (Duńczyk), reszta – Azjaci. W zestawieniu 32 najlepszych zawodników w grze podwójnej 28 było Azjatami.

Temat łączenia wyników sportowych z kolorem skóry jest bardzo delikatny. Na tyle, że ze świecą można szukać poważnych naukowych opracowań w tym przedmiocie. Najlepiej, narazie, udokumentowany jest fenomen dominacji czarnych sportowców w lekkoatletyce, zwłaszcza amerykańskiej.

Ta dominacja jest niezaprzeczalna. Biali biegacze czy koszykarze to prawdziwa rzadkość. Czarni rządzą na parkiecie – twierdzi John Entine, amerykański dziennikarz naukowy, wzięty pisarz i wykładowca etyki biznesu, autor kontrowersyjnej książki „Tabu. Dlaczego czarni atleci dominują w&...