POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 45 (2375) z dnia 2002-11-09; s. 60-62

Świat / Cypr

Jacek Safuta

Razem, ale osobno

Na styku Europy i Azji wielka polityka postawiła naprzeciw siebie dwa narody. Polała się krew, wzniesiono mury, Cypr przecięły zasieki. I tak to trwa od ćwierć wieku. Ostatnio spór Greków z Turkami omal nie wpłynął na przyszłość... Polski.

Afrodyta wybrała Cypr na miejsce swoich narodzin. Trzy miliony turystów przyjeżdżają tu co roku, żeby odpocząć. Dla nich ta niewielka wyspa jest rajem na ziemi. Tymczasem Cypr, który chce za wszelką cenę znaleźć się w Unii Europejskiej, miota się między dwoma państwami. Grecją, która chce zjednoczenia, a Turcją, która opowiada się za luźną konfederacją dwóch państw o szerokiej autonomii.

Turyści często poprzestają na sielankowym obrazie wyspy. Ma dla nich wszystkie zalety Grecji, Włoch czy Hiszpanii, a przy tym pozbawiona jest wysokich cen, aroganckiej obsługi i drobnej przestępczości. Wielu nie zdaje sobie sprawy, że ten raj kończy się kilkadziesiąt kilometrów na północ od uczęszczanej południowej Riwiery. Tylko nieliczni docierają do linii demarkacyjnej, która od 28 lat przecina Cypr niczym niezagojona rana. Rzadko kto wie, że podział tej niewielkiej wyspy mógł zniweczyć zjednoczenie całego kontynentu. Grecja zagroziła bowiem, że zawetuje poszerzenie Unii Europejskiej, jeśli partnerzy z Unii ze względu na podział wyspy odmówią przyjęcia Cypru. Piętnastka chcąc nie chcą...