POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 2 (2841) z dnia 2012-01-11; s. 46-47

Świat

Marek OstrowskiPaweł Świeboda

Razem, gdzie tylko się da

Schodzimy z europejskiej sceny. Prezydencję oddaliśmy Danii. Nawet w Parlamencie Europejskim Jerzy Buzek wrócił do roli szeregowego posła. Schodzimy ze sceny, ale przecież show trwa.

Tak jak święta skończyła się i polska prezydencja w Unii. Polska – ze względu na wielkość swej gospodarki i nieobecność w grupie euro – nie była najważniejsza na wybiegu, ale z prezydencji Warszawa wywiązała się jak należy. Po pierwsze, nie było wpadek ani żadnej z nikim awantury. Po drugie, we wszechobecnym kryzysie jedność Unii została zachowana. Premier Tusk – na zakończenie polskiej kadencji – publicznie i emocjonalnie apelował w Parlamencie Europejskim, by nie dzielić Unii na lepszych i gorszych. I na roboczym forum w Brukseli też odgrywał rolę spinacza między strefą euro i resztą. Chodziło o zaakcentowanie, że Europa, mimo kryzysu, przecież żyje i działa.

Pomimo pierwszych symptomów ozdrowienia Unię nadal jednak trawi gorączka. Dla ratowania wspólnej waluty euro sięgnięto po projekty dotychczas nie do pomyślenia, jak wspólne przeglądanie budżetów narodowych przed wysłaniem ich pod obrady parlamentów! Być może nagle pchną proces integracji gwałtownie naprzód – ku jakiejś wersji Stanów Zjednoczonych Europy. W końcu konfederacja szwajcarska też zaczynała się od wielkiego konfliktu, a nawet ...