POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 29 (2410) z dnia 2003-07-19; s. 90-91

Społeczeństwo / Ludzie / Rodzeństwa syjamskie

Barbara Pietkiewicz

Razem i osobno

Potrzebujemy psychicznie wyznaczonego wokół siebie kręgu nieprzekraczalnego dla innych. Dlatego z trudem znosimy tłok, w którym ta przestrzeń zostaje naruszona. Także – chwili samotności, z dala choćby i od najmilszych oczu. Obecność wiecznego świadka – ciało w ciało – kogoś innego, bez przerwy, w chorobie, zmęczeniu, złości, podnieceniu musi być katorgą.

Dlatego siostry syjamskie z Iranu poddały się operacji rozdzielenia, choć nikt dotąd nie rozdzielał dorosłych zroślaków, i wiedziały, że to śmiertelnie niebezpieczne.

Masza i Dasza chowane w ZSRR przed ludzkimi oczyma, bo anomalia taka mogła źle świadczyć o człowieku radzieckim, zawsze marzyły o rozdzieleniu. A także Lori z USA, której siostra syjamska Dori była sparaliżowana od pasa w dół, więc ona musiała ją nosić na rękach, wspomagana przez specjalnie skonstruowany wózek.

Lecz zdarzały się i takie przypadki, jak Ivonne i Ivette. Ich głowy wiecznie przekrzywione zrośnięte były ciemieniami. Nie zgadzali się na ich rozdzielenie rodzice, widząc w tym zrośnięciu zamysł boski – a potem i one same. W USA Abigal i Brittany miały wspólny tułów, układ krwionośny, moczony, płciowy, wątrobę, miednicę, dwie głowy, po jednej ręce i nodze. Mimo to jakimś cudem nauczyły się na swoich dwóch nogach chodzić, a nawet pł...