POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 33 (2363) z dnia 2002-08-17; s. 16

Komentarze

Jerzy Baczyński

Ręce przy sobie!

W Szczecinie reality show „Kanalia i obrońcy kobiet” wymknął się spod kontroli

Cała Polska mogła obejrzeć w telewizji, jak kilkuosobowa grupa stoczniowców szarpie i bije prezesa szczecińskich zakładów odzieżowych Odra. Atakujący mieli świadomość, że wszystko co robią jest rejestrowane przez zaproszone ekipy telewizyjne i radiowe. Był to więc swoisty reality show, mieszanina prawdziwych emocji i gry przed kamerami. Jeśli się obiecuje widowisko, to nie można zawieść. Gdyby nie kamery, zapewne nieszczęsny prezes Waluś, obsadzony w tym widowisku w roli kanalii, aż tak by nie oberwał. Może jednak zastanawiać, dlaczego bijący nie obawiali się, że obraz z kamer może być użyty przeciwko nim jako dowód w sprawie o pobicie? Tu dotykamy zjawiska z dziedziny psychologii tłumu.

Nietrudno wyobrazić sobie, jak nakręcały się emocje wśród ludzi maszerujących przez miasto, aby w obronie skrzywdzonych kobiet publicznie wymierzyć sprawiedliwość „złodziejowi”. Wystarczyła iskra. Jeśli dobrze pamiętam telewizyjny przekaz, pierwszy fizycznie zaatakował prezesa jakiś starszy, silnie podniecony i zdenerwowany mężczyzna. To on przełamał barierę, której dotychczas protestujący od miesięcy stoczniowcy nie przekraczali. Mogliśmy zobaczyć, jak rodzi się i rozlewa ...