POLITYKA

Poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Polityka - nr 44 (3033) z dnia 2015-10-28; s. 27-29

Społeczeństwo

Violetta Krasnowska

Ręka każąco-karząca

Coraz częściej urzędnicy zabierają się za zastępowanie sędziów i wymierzają nam kary – nakazy, pozbawiając nas konstytucyjnego prawa do obrony i uczciwego procesu. I co dziwne, mało kogo to już oburza.

Burza przeszła ostatnio nad głową rzecznika praw obywatelskich, gdy do Trybunału Konstytucyjnego zaskarżył przepis, by policjanci zabierali, z automatu i od razu, prawo jazdy, gdy kierowca przekroczy o 50 km prędkość obowiązującą w danym miejscu. Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego KGP sprawiał wrażenie wręcz tym urażonego, tłumacząc, że chodzi przecież o bezpieczeństwo na drodze, o ratowanie życia ludzkiego, bo cóż jest od niego cenniejsze? I wyglądało na to, że przyklaskuje mu ogół społeczeństwa: komentarze były jednoznaczne. Nawet w swoim obozie, wśród ludzi z biura, rzecznik praw obywatelskich był w tej kwestii w nielicznej opozycji. – Słyszałem od kolegów argumenty typu: „a gdyby tak twoja córka szła tą drogą?”. Przecież to czysty populizm – denerwuje się dr Marcin Warchoł z Biura Rzecznika, który brał udział w opracowaniu wniosku do Trybunału. Dużo jeździ i widzi: pusta prosta droga, tabliczka teren zabudowany, ale tylko formalnie, gdyż w istocie teren przemysłowy, zero domów, żywej duszy, przedmieścia, środek nocy, a policjanci stoją z radarem i łapią. Co to ma ...