POLITYKA

Niedziela, 19 listopada 2017

Polityka - nr 22 (3112) z dnia 2017-05-31; s. 22-24

Polityka

Anna DąbrowskaWojciech Szacki

Ręka prezesa

Andrzej Duda chciałby wreszcie zaistnieć, o czym świadczą rekonstrukcja Kancelarii, spór z Antonim Macierewiczem czy punktowa krytyka projektów ustaw. Ale prezydent i tak jest skazany na nierównoprawny sojusz z Jarosławem Kaczyńskim.

Bronisław Komorowski zaczął być powszechnie wyśmiewany na finiszu swej nieudolnej kampanii prezydenckiej, co przesądziło o jego klęsce. Andrzej Duda generatorem memów jest już po dwóch latach prezydentury. Obniżył, i tak nie najwyższą, rangę urzędu, a większość Polaków (64 proc. w majowym sondażu „Rzeczpospolitej”) uważa go za polityka niesamodzielnego.

W 2015 r. Duda zarzucał Komorowskiemu, że jest notariuszem koalicji PO-PSL. Tyle że na tym samym etapie kadencji były prezydent zawetował dwie ustawy koalicji rządowej, a cztery posłał do Trybunału. Duda o prawie do weta za rządów PiS zapomniał, do TK skierował jedną ustawę.

Prezydent nie tylko nie jest autorytetem dla całej sceny politycznej, lecz nawet w swoim obozie odgrywa poślednią rolę. Poucza go sprzyjająca PiS „Gazeta Polska”, śmiechem zabija go „Ucho prezesa” – jest najżałośniejszą postacią w tym serialu – Adrianem przesiadującym całymi dniami w przedpokoju prezesa. Wyzwanie, przed którym stanął, jest skrajnie trudne: jak się uwolnić od tego wizerunku, nie narażając się na konfrontację z Kaczyńskim?

Kancelaria dalej od PiS

Gdy Marek Magierowski rzucał pracę w prawicowym tygodniku i przyjmował posadę rzecznika prasowego prezydenta Dudy, napisał na Twitterze „Z »Do Rzeczy« przechodzę do rzeczy”. Swojego odejścia od prezydenta, tuż po majówce, nie skomentował i zamilkł aż do 24 maja, kiedy został wiceministrem w MSZ. Dzień jego powołania był znaczący. – Magierowski został zastępcą Waszczykowskiego w dniu drugiej rocznicy wyborczej wygranej Dudy – mówi polityk PiS. – To było szturchnięcie ekipy prezydenckiej. Oto były rzecznik prezydenta zostaje wiceministrem, o nominacji decyduje Nowogrodzka, a Pałac dowiaduje się o niej z portalu wPolityce.pl – relacjonuje nasz rozmówca.

Magierowski od kilku miesięcy tracił wpływy. Wolał odejść sam, zanim jeszcze prezydent przedstawił mu jego następcę w roli rzecznika Krzysztofa Łapińskiego.

Choć Magierowski był rzecznikiem od półtora roku, to w otoczeniu głowy państwa wciąż nie był traktowany jak swój. Dbający o swoje miejsce przy stole w trakcie najważniejszych rozmów, miał wielkie ambicje. W Pałacu mówili o nim, trochę pokpiwając, „wiceprezydent”.

W kopanie dołków pod Magierowskim zaangażował się m.in. Marcin Kędryna, przyjaciel prezydenta z krakowskiej podstawówki i po trosze szara eminencja w Pałacu. Jest cieniem prezydenta w każdej podróży po Polsce, a Duda to rozjeżdżony prezydent. – To był bardzo intensywny czas. Prezydent odwiedził 47 powiatów – podsumowuje Małgorzata Sadurska (PiS) kierująca Kancelarią.

Magierowski z trudem przełknął też awans Krzysztofa Szczerskiego na szefa prezydenckiego gabinetu (również ministra ds. międzynarodowych), z którym rywalizował o wpływy. Szczerski zastąpił Adama Kwiatkowskiego. – Z prezydentem łączy Kwiatkowskiego przyjaźń, która umocniła się, kiedy razem pracowali dla Lecha Kaczyńskiego, Duda jest chrzestnym jego dziecka. Ale prezydent zorientował się, że z przyjaciela nie ma wielkiego pożytku w roli szefa gabinetu – słyszymy w Pałacu. Kwiatkowskiemu została współpraca z Polonią i krajowe wizyty. To przemeblowanie doprowadziło do tego, że Magierowski, który wcześniej podlegał Sadurskiej, został podwładnym Szczerskiego. – Szefowa Kancelarii nie miała na Magierowskiego wielkiego wpływu, a Szczerski dał odczuć, że to on jest szefem – mówi pracownik Kancelarii.

Jak potwierdzają nasze źródła zarówno w PiS, jak i Kancelarii Prezydenta, o planowanym awansie Łapińskiego wiedziało tylko kilku współpracowników Dudy. Transfer z Sejmu do Pałacu był dograny już w połowie kwietnia, ale media i Nowogrodzka miały się o tym dowiedzieć dopiero w drugiej połowie maja. Najlepiej w tygodniu sejmowym, bo taka wiadomość zelektryzuje korytarze przy Wiejskiej. Ale Magierowski niespodziewanie rzucił papierami i nie było wyjścia, trzeba było natychmiast poinformować o nowym ministrze.

Łapiński zaczynał na zapleczu PiS przy Nowogrodzkiej 15 lat temu. Ma zacięcie piarowskie, pracował w kampanii Dudy, a potem PiS. Tworzył team z Marcinem Mastalerkiem, którego prezes w ostatniej chwili wyrzucił z list wyborczych. Obaj z tych kampanii wyszli pokiereszowani – Łapiński debiutował w Sejmie, ale wylądował w ostatnich ławach. Rzeczniczka PiS Beata Mazurek próbowała blokować mu obecność w mediach, nie dostawał nawet rozsyłanych przez biuro prasowe przekazów dnia. Zapytany przez Roberta Mazurka, czy Beata Mazurek jest świetnym rzecznikiem partii, odparł: „Jest rzecznikiem partii”. O występach w mediach prezydenckich ministrów opowiada zwięźle: – Współpraca układa się dobrze. Nie zamierzam nikomu z ministrów blokować dostępu do mediów.

Swą partię krytykował nie raz. O Bartłomieju Misiewiczu w „Dzienniku Gazecie Prawnej”: „Dobija mnie, że kampanijny trud wielu osób, w tym mój, jest marnotrawiony”. O kryzysie parlamentarnym z grudnia: „W skali od 1 do 10 dział...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]