POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 31 (2204) z dnia 1999-07-31; s. 3-9

Raport

Adam Grzeszak

Reklama puszcza oko

Reklama to sztuka sprzedawania marzeń: o śnieżnobiałym uśmiechu, który zapewni nowa pasta do zębów, o powodzeniu u kobiet, które zdobędziemy dzięki nowemu dezodorantowi, o atmosferze przyjaźni, którą odnajdziemy pijąc bezalkoholowe piwo. Można odnieść wrażenie, że w tej grze wszystkie chwyty są dozwolone. A jednak co pewien czas pojawia się zarzut, że agencje grają nie fair, a bywa, że interweniować musi sędzia. Niedawny wyrok sądu w sprawie reklamy piwa Żywiec po raz kolejny wywołał pytanie dotyczące reguł reklamowej gry.

Pozew przeciwko browarowi Żywiec wniosła Federacja Konsumentów, zarzucając, że producent pod pozorem reklamy piwa bezalkoholowego zachęca do kupowania napoju alkoholowego. W ten sposób łamie przepisy dwóch aktów prawnych: ustawy o wychowaniu w trzeźwości, która zabrania reklamy alkoholu, oraz ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, która zakazuje wprowadzania konsumentów w błąd. Na potwierdzenie swej tezy Federacja przedstawiła badania opinii publicznej, z których wynikało, że większość osób reklamy piwa bezalkoholowego traktuje jako zachętę do kupowania tradycyjnego napoju zawierającego alkohol. Po rocznej rozprawie sąd w Bielsku-Białej wydał salomonowy wyrok. Z jednej strony potwierdził, że reklama piwa bezalkoholowego jest legalna, z drugiej jednak orzekł, że Żywiec wprowadzał odbiorców w błąd. Prezentowane w reklamie piwo w zbyt małym stopniu odróżniało się od tradycyjnego, którego reklamować nie wolno, a napis, że chodzi o piwo bezalkoholowe, był niedostatecznie widoczny.

Żywiec nie zgodził się z tym stanowiskiem i wniósł apelację.

- Piwo bezalkoholowe od tradycyjnego różni się tylko zawartością alkoholu, a tego pokazać się nie da - zapewnia Andrzej Długosz, dyrektor do ...

Tagi

reklama