POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 38 (2522) z dnia 2005-09-24; s. 52-54

Świat / Vanuatu

Roman Frister

Republika kokosowa

Jedenaście polskich statków przemierza oceany pod flagą Vanuatu i stanowi jedną czwartą floty tego kraju, ale potrzebne jest dobre szkło powiększające, aby odnaleźć 83 wyspy tej mało znanej republiki na Pacyfiku.

Francuski żeglarz Dumont d’Urville określił wszystkie archipelagi południowego Pacyfiku mianem Melanesia – czarne wyspy. Niewątpliwie kierował się ciemnym, nieraz prawie czarnym kolorem skóry tubylców. Było to w 1832 r., ale nazwa zachowała się do dziś. Należy sądzić, iż nigdy nie zarzucił kotwicy u brzegów Aneitum, jednej z osiemdziesięciu trzech wysp republiki Vanuatu. Gdyby to uczynił, stwierdziłby ze zdumieniem, że tamtejsze kobiety mają jasne, kędzierzawe czupryny tak jak Aneta Vohor, naturalna blondynka, która zgodziła się nas gościć. Żaden antropolog nie potrafi wyjaśnić, skąd przywędrowały do niej odpowiedzialne za to geny, tak obce w tej części świata.

Kopra i wieprzki

Telefonów tu nie ma. Radio wciąż jeszcze stanowi jedyny niezawodny środek komunikacji między wyspami. Istnieje również poczta, ale nikt na niej nie polega. Listy rzadko trafiają pod wskazany adres. Osady nie mają ulic, chaty nie mają numerów, bosi listonosze są często niepiśmienni.

Aneta Vohor na wstępie łamaną angielszczyzną powiedziała, że ma osiemnaście lat, że jest szczęśliwie ...