POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 30 (2514) z dnia 2005-07-30; s. 50-51

Świat / Grecja

Konrad Piasecki

Republika mnichów

– Ortodoks? – niski siwobrody mnich patrzy na przybysza surowo. Ten kręci głową przecząco. Kilka słów po grecku i stanowczy ruch ręką są czytelne. Dla ksenos – obcych – w czasie mszy miejsce jest w przedsionku cerkwi.

Na Agios Oros – Świętej Górze Athos – na innowierców spogląda się spode łba albo w najlepszym przypadku bez entuzjazmu. Tu oczekuje się prawowiernych – prawosławnych pielgrzymów, dla przybyszów z krajów katolickich czy protestanckich wyznaczając ścisły limit: dziennie może ich tu wejść dwudziestu i ani jeden więcej. Ale to i tak subtelne ograniczenia w porównaniu z tymi, które dotyczą kobiet.

Jest 1045 r. Cesarstwo bizantyjskie przeżywa lata rozkwitu. W jego północnogreckim zakątku – na półwyspie Chalcydyckim – od dwustu lat osiedlają się złaknieni pustelniczej i klasztornej egzystencji mnisi. Niestety, w ich świątobliwe życie wkradają się przybysze i co gorsza – przybyszki – z nieodległej północy. Śniadolice Wołoszki sieją zepsucie i zgorszenie. XI-wieczni kronikarze donoszą o orgiach, w jakich pospołu uczestniczą pasterki i duchowni. Cesarz Konstantyn IX Monomach postanawia położyć kres rozwiązłości, wydaje chryzobullę wprowadzającą świętą i niezmienną do dziś zasadę – ...