POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 5 (2844) z dnia 2012-02-01; s. 16-17

Ogląd i pogląd

Jacek Żakowski

Rewolta dostępu

Zmiana się dokonała. Teraz szuka sobie miejsca w systemie. Lepiej jej pomóc, niż tracić energię na zawracanie rzeki.

Kilka tygodni temu Izba Wydawców Prasy zaproponowała mi, bym był twarzą kampanii pod hasłem „Nie kradnij”. Że kraść nie należy, nie wątpię. Chodziło o to, by ludzi zniechęcić do korzystania z serwisów bezpłatnie udostępniających treści, na których wydawcy chcą zarabiać. Na przykład moje teksty. Czyli chodziło o moje pieniądze. A także o pieniądze Zbigniewa Hołdysa, „Gazety Wyborczej”, POLITYKI, Axela Springera, Sony Corporation, Disneya, Bloomberga, Warnera, „New York Timesa”. Wszystkich właścicieli praw intelektualnych.

Dobra myśl. Jakoś trzeba naszą pracę opłacić. A z tym jest coraz gorzej. Jak ludzie nie zapłacą, to nie wytworzymy treści, których im potrzeba, skoro po nie sięgają legalnie lub nielegalnie. Poza tym: złodziejstwo to złodziejstwo.

A jednak zamiast kampanii propagandowej zaproponowałem zwołanie czegoś w rodzaju okrągłego stołu twórców, wydawców, odbiorców i polityków. Dlaczego? Po pierwsze, hasło „nie kradnij” – gdy już się go używa – powinno się odnosić do wszystkich ...

Jacek Żakowski jest publicystą tygodnika POLITYKA

Wkrótce w POLITYCE kolejne artykuły na temat własności i wolności w Internecie. Zapraszamy do dyskusji na: www.polityka.pl/debata