POLITYKA

Wtorek, 21 listopada 2017

Polityka - nr 11 (3102) z dnia 2017-03-15; s. 38-40

Rynek

Adam Grzeszak

Rewolucja w piaskownicy

Nadchodzi finansowa rewolucja. Młode innowacyjne polskie firmy technologiczne, czyli fintechy, obiecują dziesiątki nowatorskich usług. Zajmowanie się domowymi finansami ma się stać łatwe, proste i przyjemne. Cieszyć się? A może obawiać?

Potrzeba jest matką wynalazku. Tak było w przypadku Moniki Kani, która – jak wiele osób z jej pokolenia – ma kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich. I stały problem: gdzie najtaniej kupić franki, by spłacić kolejną ratę? Od kiedy ustawa antyspreadowa dopuściła, by kredyty walutowe mogły być regulowane nie w złotych, ale w walucie nominalnej, powstało wiele kantorów, głównie internetowych, a także platform wymiany i aukcji walutowych. Czyją ofertę wybrać? Nie zawsze porównanie kursów da szybką odpowiedź, bo trzeba uwzględnić też marże i koszty przelewów międzybankowych. A poza tym kursy często się zmieniają i czasem pojawia się nagła okazja tańszego zakupu franków. Pozornie różnice nie są duże, ale z groszowych oszczędności szybko robią się spore kwoty.

Doszłam do wniosku, że najprościej będzie, jeśli sama stworzę serwis, który pozwoli mi porównywać oferty kantorów. Będą mogli z niego korzystać nie tylko kredytobiorcy tacy jak ja, ale także przedsiębiorcy albo turyści – tłumaczy Monika Kania, która odkryła, że jej problem może być też biznesową szansą. Pierwsze wsparcie na realizację pomysłu uzyskała z unijnego funduszu Innowacyjna Gospodarka. Tak powstał Xchanger, internetowa porównywarka ofert kantorów online i stacjonarnych z uwzględnieniem całkowitych kosztów transakcji. Serwis oferuje też inne możliwości – można optymalizować koszty transakcji kantorowej, negocjować kursy albo kupować waluty w systemie aukcyjnym. – Przy 2 tys. zł miesięcznej raty kredytu można zaoszczędzić 120 zł. W ciągu całego okresu spłaty kredytu oszczędności mogą dojść do ponad 44 tys. zł – wyjaśnia szefowa Xchangera.

Bank w telefonie

Takich przedsięwzięć, jak e-kantory, platformy wymiany walut czy porównywarki, powstało wiele. Niektóre, jak np. Cinkciarz czy Walutomat, odniosły spektakularny sukces, wyrastając od małego start-upu do sporej firmy. Podobnie jak spółki zajmujące się pożyczkami społecznościowymi czy przelewami natychmiastowymi, np. sopocka Blue Media. Na ich sukces zapracowali nie tylko twórcy, ale także polskie banki. Ich zachłanność przy windowaniu spreadów walutowych czy akceptowanie powolności przepływu pieniędzy w ramach systemu rozliczeń międzybankowych Elixir stworzyła przestrzeń, która aż się prosiła o zagospodarowanie.

Tę przestrzeń wypełniają fintechy. Tak się nazywa nowy typ firm działających w branży finansowej. Nazwa powstała z połączenia dwóch słów: finanse i technologia. To głównie małe start-upy internetowe mające nowatorski pomysł na biznes. Ale są i duże przedsięwzięcia doświadczonych biznesmenów, takich jak twórca mBanku Sławomir Lachowski, który tworzy dziś Golden Sand Bank – internetową platformę finansową oferującą szeroki zestaw usług finansowych.

Rewolucja fintechów to efekt zmian technologicznych i społecznych. Gwałtowny rozwój gospodarki internetowej i technologii mobilnych sprawił, że dziś pokolenie milenialsów nie wyobraża sobie korzystania z tradycyjnego okienka bankowego. Chcą wszystkie usługi finansowe mieć w telefonie, za dotknięciem palca, dostępne w każdej chwili – wyjaśnia Mateusz Nowak, menedżer z firmy doradczej PwC, lider programu Startup Collider, którego celem jest wsparcie i promocja najbardziej innowacyjnych fintechów z naszej części Europy.

Zaczarowany długopis

Gotowość pomocy i wsparcia deklaruje młodym firmom fintechowym wiele instytucji oraz dużych przedsiębiorstw, zwłaszcza państwowych, bo dziś dobrze widziane jest popieranie gospodarki innowacyjnej. Także bankowcy zorientowali się, że tej rewolucji nie mogą już lekceważyć. Wspólnie tworząc system płatności mobilnych BLIK, starają się nadrobić stracony czas. Niektóre polskie banki tworzą też akceleratory, czyli rodzaj obozów treningowych dla najbardziej obiecujących młodych twórców finansowych start-upów.

Pod okiem fachowców doskonalą swoje umiejętności, głównie w dziedzinie biznesowej. A bankowcy wypatrują pomysłów, z których mogliby skorzystać. PKO BP zainwestował niedawno w jeden z młodych polskich fintechów ZenCard. To platforma technologiczna umożliwiająca firmom handlowym oferowanie klientom programów lojalnościowych przy zastosowaniu tradycyjnych kart płatniczych. Korzystanie z promocji i rabatów, naliczanie punktów odbywa się automatycznie w chwili płacenia kartą. Dzięki programom lojalnościowym handlowcy przywiązują do siebie klientów, a co ważniejsze, mogą sporo dowiedzieć się na ich temat.

PKO BP jest współwłaścicielem eService, dlatego byliśmy zainteresowani wzbogaceniem możliwości, jakie oferuje nasz system rozliczeń bezgotówkowych. eService obsługuje 150 tys. terminali płatniczych w 50 tys. firm. Dla twórców ZenCard współpraca z wielkim operatorem była warunkiem powodzenia biznesu – wyjaśnia Grzegorz Pawlicki, dyrektor Biura Innowacji i Doświadczeń Klienta PKO BP. ZenCard, choć stał się własnością banku, zachował dotychczasowy charakter fintechowego start-upu. Bankowcy liczą, że będzie to sprzyjało powstawaniu kolejnych innowacyjnych pomysłów. [pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]