POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 6 (2691) z dnia 2009-02-07; s. 81-83

Świat

Adam Szostkiewicz

Reżim z brodą

Czy państwo ajatollahów podzieli los Związku Radzieckiego?

Brodaci mężczyźni w czarnych szatach. Duchowni szyiccy – ojcowie i nadzorcy czarnej rewolucji, która – ku zaskoczeniu Zachodu – 30 lat temu zmiotła prozachodni reżim szacha Pahlawiego. Taki był niespodziewany, a brzemienny w konsekwencje, koniec białej rewolucji, czyli odgórnej modernizacji Iranu prowadzonej przez szacha. Wtedy, w epoce dwóch bloków, zachodniego i radzieckiego, mało kto przejął się brodatym klerem przejmującym władzę polityczną w wielkim kraju ważnego regionu świata.

Wszystko lepsze niż czerwona, czyli komunistyczna, rewolucja i kontrola Moskwy nad Iranem, myślano w wielu stolicach zachodnich, z Waszyngtonem na czele. Mało kto zauważył, że do tej strategicznej gry w kolory dochodzi jeszcze jeden – zielony, kolor islamu. Że rewolucja w Iranie otwiera całkiem nowy rozdział w historii świata muzułmańskiego. Że stanie się inspiracją dla ekstremistów muzułmańskich. Że pomoże nieprzewidywanemu wcześniej renesansowi religii islamskiej i jej nowoczesnej politycznej reinterpretacji.

Lud nie okazał szachowi wdzięczności za reformy finansowane z eksportu ropy. Szach reformował, ale pod przymusem. Tak jak Kemal Pasza w Turcji, ...