POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 45 (3185) z dnia 2018-11-07; s. 96

Felietony / Stomma

Ludwik Stomma

Rocznicowo

Jakub Bojko, najważniejszy obok Witosa polski polityk chłopski pierwszej połowy XX w., przejeżdżał 11 listopada 1918 r. przez Tarnów. Zapisał: „Wojska wracają do domów. Rabunek w okolicy i kraju”. Powtarzano pogłoskę, na razie niepotwierdzoną, że w Rethondes podpisali Niemcy kapitulacyjny rozejm z aliantami, zwany jeszcze eufemistycznie zawieszeniem broni. Nie było jednak czasu, żeby się cieszyć. „Obchód wolności – odnotowuje Bojko – zapowiedziany na siedemnastego listopada, kazałem odwołać, bo co za wesołość, jak lud zabiera się do kradzieży i mordów? A Rusini biją naszych, a nasi... Boże! (...) Nadeszła wieść, że w Żabnie na jarmarku banda rzuciła się na sklepy żydowskie i szalała. Były i strzały. Gospodarze i gospodynie ciągnęły po cudze dobro. Ot, katoliki”.

Fakt, że tego samego dnia Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu naczelne dowództwo nad tworzącą się armią polską, przeszedł prawie bez echa. Niemal każdy dzień przynosił przecież przełomowe wydarzenia. 6 listopada powstał w Lublinie Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej Daszyńskiego, 9 ...