POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 45 (2375) z dnia 2002-11-09; s. 3-10

Raport / Trzydziestolatki

Agnieszka NiezgodaMarcin Meller

Rocznik cudownej szansy

Dzisiaj ich losy wydają się bajką. W 1989 r. mieli po około 20 lat, zaczynali w Warszawie studia, które wybierało się wtedy raczej z intelektualnego zamiłowania lub z przypadku, a nie z rynkowej kalkulacji. Jeszcze studiując zaczynali błyskotliwe kariery. Gdzie są po 10 latach?

W ciągu kilku pierwszych lat III RP stało się jasne, że młodzi wykształceni ludzie, którzy mieli szczęście urodzić się na przełomie lat 60. i 70., to pokolenie cudownej szansy. Byli swego rodzaju grupą do działań specjalnych. Nikt ich wcześniej nie uczył, jak powinno się postępować w nowej rzeczywistości. Szli na żywioł, wszystko było do wzięcia. Wystarczyło być przytomnym i mieć zapał. Mieli doświadczenie życia za komuny, ale nie byli nią skażeni. Nie musieli walczyć na rynku pracy w czasie, gdy padały państwowe zakłady – ich robota dopadała sama, wyrywała z uniwersytetów. Nie musieli niczego zabierać starszym – wypełnili lukę na rynku nowo powstających lub zmieniających się branż: w reklamie, marketingu, consultingu, prawie, mediach, zarządzaniu.

Dzisiejsi dwudziestokilkulatkowie są skazani na rynkową normalność i wieloletnie dochodzenie do pozycji, które ich poprzednicy osiągnęli niemal na starcie. Pewnie zazdroszczą tamtym karier. Ale pokolenie cudownej szansy zaczyna też płacić cenę za swoją szaleńczą drogę zawodową.

Jak zdobywali pierwsze doświadczenia:

...