POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 33 (2718) z dnia 2009-08-15; s. 22-23

Kraj

Marcin Kołodziejczyk

Rodzina we wnętrzu

Z miłości do rodziny Dorota Z. z Ćmielowa oszukiwała ZUS, Pocztę Polską i śmierć. Ze śmiercią prawie jej się udało.

Jeszcze w połowie 2007 r. mieszka w domu sześcioro kochanych przez Dorotę (41 lat) ludzi: czworo dzieci – trzech chłopaków i dziewczyna (od 7 do 16 lat), mąż Zbyszek (49 lat) – cichy i wsobny z charakteru, dziadek Marian (80 lat) – tata Doroty, który izoluje się od rodziny z powodu podejrzewanej przez Dorotę choroby psychicznej i korzysta z pokoju z niekrępującym wejściem od strony ganku. Dziadek znika pierwszy. W sierpniu 2007 r. Dorota jedzie na cały dzień do miasta, a gdy wraca, jego już nie ma. Podobnie niezapowiedzianie odchodzi mąż – w marcu 2009 r. Dorota odprowadza dzieci do szkoły, a on się wiesza. Oczywiście musiał to zrobić w ten swój denerwująco-intymny, domowo-cichy sposób – wisi w kapciach i dresach na prześcieradle na ganku, naprzeciwko pokoju dziadka Mariana. Słaby był psychicznie, bardzo się przejmował według mnie – powie Dorota.

Dom jest stary, ale schludny, bo schludność i wychowywanie dzieci pasjonują Dorotę. Z zewnątrz bielony, ale widzą to tylko pasażerowie pędzących pod samymi oknami pociągów na ...