POLITYKA

Niedziela, 17 lutego 2019

Polityka - nr 36 (2520) z dnia 2005-09-10; s. 4-11

Raport

Barbara Pietkiewicz

Rodzinny sekret, czyli czego się nie mówi o adopcji

Z adopcją jest jak ze ślubem: na mocy urzędowej decyzji obcy sobie ludzie zaczynają żyć razem, tworzyć rodzinę i jest nadzieja, że będą szczęśliwi. I, jak po ślubie, różnie bywa. Też się czasem nie udaje. Można powiedzieć: zdarza się to i w rodzicielstwie, w którym dziecko i rodziców łączą więzy krwi. Ale, jak policzono na świecie, nie udaje się jedna adopcja na pięć. Czy to mało, czy dużo? Nie w tym rzecz. To zawsze tragedia.

Co to znaczy udana adopcja? – zastanawia się Dorota Dominik z Ośrodka Adopcyjnego w Opolu. – Dla mnie to taka, w której dziecko kocha się niezależnie od tego, co zrobiło. Cokolwiek by to było, choćby nawet rozbój, choćby gwałt nie opuszcza się go nigdy. Na zawsze pozostanie dzieckiem.

Jeśli tak, nieudanych adopcji w Polsce jest mało. Na kilkadziesiąt co roku (i to się nie zmienia od lat) zgłaszanych do sądu pozwów o rozwiązanie adopcji połowę składa mąż albo żona, którzy adoptowali dziecko współmałżonka, potem rozwiedli się i już nie chcą za syna czy córkę pasierba albo pasierbicy.

Po ludzku i bez kręcenia biorąc, udana adopcja to taka – mówi C., matka 26-letniego Janusza – kiedy dziecko wyrasta na porządnego człowieka i uczciwie żyje. Po drodze krzyżowej, jaką jest wychowanie adoptowanego dziecka, rodzice doprawdy chcą już tylko tego.

Z tego punktu widzenia nieudanych ...

Najwięcej najmniejszych

Ogólna liczba adopcji ulega zmniejszeniu (patrz tabela), wzrasta jednak udział przysposobienia z tzw. zgody blankietowej, czyli wyrażanej przez matkę anonimowo. Dziecka „blankietowego” nie można przysposobić poniżej 6 tygodnia życia, ponieważ taki okres jest wymagany do uprawomocnienia się decyzji matki (lub rodziców).

Przeważają adopcje dzieci w wieku do jednego roku (32,5 proc.). Dzieci przysposobione mające od roku do trzech lat to 26 proc., powyżej siódmego roku życia – 7,5 proc. Siedmiolatki i starsze są przysposabiane częściej przez rodziny zagraniczne.

Przeszkodą w adopcji jest posiadanie przez dziecko rodzeństwa, ponieważ nie wolno już, choć kiedyś było to regułą, rodzeństw rozdzielać. Wśród adopcji jest tylko 10 proc. takich, w których polskie rodziny przysposobiły dwójkę dzieci. Częściej adoptują po dwoje dzieci rodziny zagraniczne. Ale już troje i więcej rzadko trafia do adopcji, nawet za granicę. Tymczasem wśród dzieci, które czekają na przysposobienie, jest 28 proc. jedynaków i tyle samo rodzeństw 3- i 4-osobowych.

Przysposabia się mniej więcej tyle samo chłopców co dziewczynek, choć na ogół dziewczynki są preferowane.

Mniej więcej połowa z dzieci czekających na adopcję jest całkowicie zdrowa. Dzieci, których stan zdrowia odbiega od normy, proponowane są kandydatom z zagranicy. Najwięcej takich dzieci trafia do Szwecji.

Dane z książki Ewy Milewskiej „Kim są rodzice adopcyjni? Studium Psychologiczne”