POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 35 (2156) z dnia 1998-08-29; s. 44-45

Kultura

Artur Górski

Rogaty Bolek

"Polskie wesele", film przedstawiający w krzywym zwierciadle amerykańskich Polaków, wzbudził gwałtowną reakcję ze strony oburzonej Polonii. Z kolei krytycy amerykańscy widzą w nim wzruszającą, choć niekonwencjonalną opowieść o rodzinnym domu. Już niedługo, jeśli Telewizja Polska zdecyduje się na emisję tego kontrowersyjnego obrazu, każdy z nas będzie mógł w tej sprawie wyrobić sobie własny sąd.

Film ten, który wzbudził tak wiele namiętności, pojawił się w amerykańskich kinach pod koniec kwietnia br. Jego autorką - zarówno reżyserem jak i scenarzystą - jest debiutująca w świecie kina Theresa Connelly. Jak sama mówi, w jej żyłach płynie również polska krew, a przede wszystkim wywodzi się z Hamtramck, przedmieść Detroit, zamieszkanych właśnie przez naszych rodaków, toteż materia wydawała się jej szczególnie bliska. Internetowy organ fabryki snów "Hollywood On-line" tak - z geograficzną precyzją - określił korzenie pani reżyser: "Wprawdzie jej ojciec pochodził bardziej z Kansas niż z Kijowa, jednak polskie pochodzenie matki nadało ton filmowi".

W czasie realizacji "Polish Wedding" konsultowała się ona z przedstawicielami Polonii, aby jej dzieło miało wiarygodny charakter. Co więcej - do niektórych scen zaangażowała polskich statystów (a właściwie nie tylko statystów, ale również odtwórców rozmaitych charakterystycznych ról).

Jak napisał Shawn Lewis na łamach "The Detroit News", nawet tradycyjne polskie święto - tłusty czwartek, nie wywołałoby tyle podniecenia wśród ...