POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 1 (2226) z dnia 2000-01-01; s. 92-97

Na własne oczy / 1000.

Joanna Podgórska

Rok 999: europa spała tej nocy

Tamtego sylwestra nie było. W nocy z 31 grudnia 999 na 1 stycznia 1000 r. świat pogrążony był w głębokich ciemnościach i ciszy. Rok Tysięczny był problemem ograniczonym do niewielkiego obszaru zachodniej i środkowej Europy. A nawet tam niewielu zdawało sobie sprawę z tego, który jest rok. Co więcej, lata zaczynały się wówczas w marcu, bo 1 stycznia miał podejrzanie pogańską proweniencję. Nie ulega wątpliwości, że Europa spała tej nocy. Dawno pogaszono pochodnie i kaganki. Jedynie w klasztorach mogły płonąć świece odmierzające czas do jutrzni, jak wówczas nazywano północ.

W klasztorze Cluny w Burgundii panowała cisza. Po komplecie (ówczesna godz. 21.00) nie wolno było rozmawiać. Jedynie z kilku cel słychać było monotonne psalmy, których każdy mnich musiał codziennie wyrecytować 40. W korytarzach rozchodził się zapach ziół z tegorocznego zbioru: kopru leczącego kaszel, zatwardzenia i choroby oczu, trybuli tamującej krwotoki, absyntu obniżającego gorączkę. Młody kopista nie mógł zasnąć rozgoryczony karą, jaka go spotkała – 6 batogów za kaszlnięcie podczas mszy. A przecież już nie raz skarżył się, że w celi zimno, aż atrament zamarza. Zapisał to nawet na marginesie manuskryptu. Tego dnia pracowali dłużej. Skóry z garbarni dotarły z opóźnieniem. Podobno były jakieś kłopoty podczas rekwirowania baranów w wiosce. Znowu trzeba było tłumaczyć chłopom, że do nich należą tylko własne ciała. A skór trzeba coraz więcej. Jeden baran starcza zaledwie na 4 stronice. W ubiegłym roku na kopiowanie Seneki poszło całe stado. Młody mnich starał się jednak za wszelką cenę zasnąć; spóźnienie na poranną mszę ...