POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 51 (2483) z dnia 2004-12-18; s. 17-18

Komentarze

Janina Paradowska

Rok bez kalendarza

Wybory parlamentarne, prezydenckie, referendum – łączyć czy rozdzielać?

Jeszcze dwa miesiące temu wydawało się, że przyszłoroczny główny kalendarz polityczny jest przesądzony: wybory parlamentarne na przełomie maja i czerwca, jesienią prezydenckie. Takie zapewnienia składał klub SLD, od którego praktycznie zależy przyszłość Sejmu, gdyż decyzja o wcześniejszym samorozwiązaniu musi zapaść większością 307 głosów. Takie były również deklaracje posłów SDPL, gdy udzielała ona powtórnego wotum zaufania rządowi Marka Belki. Taki był postulat samego premiera. Warto zresztą przypomnieć, że o wiosennym terminie wyborów, jako o najlepszym, debatuje się w Polsce od lat. Nowy rząd ma wówczas czas na przygotowanie własnego budżetu.

U progu tak ważnego wyborczego roku zapału do przyspieszania wyborów parlamentarnych jednak nie widać. Budżet został uchwalony bez żadnej walnej bitwy ze strony opozycji (gdyby chciała i zmobilizowała się, mogła była doprowadzić do odrzucenia ustawy), także dochodzące z SLD głosy o możliwości wyborów w terminie konstytucyjnym, a więc po upływie pełnej czteroletniej kadencji, ...