POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 11 (2236) z dnia 2000-03-11; s. 88-89

Nauka

Stanisław Mrówczyński

Rok gwałtownego Słońca

Złe prognozy kosmicznej pogody

Nasza dzienna gwiazda wkracza właśnie w okres największej aktywności swego jedenastoletniego cyklu. Bieguny magnetyczne Słońca zamienią się miejscami, a jego rozświetloną tarczę pokryje moc plam; wiatr słoneczny zamieni się w wichurę, wywołując wokół Ziemi magnetyczne burze. Na kaprysy kosmicznej pogody narażone będą nie tylko sztuczne satelity krążące wokół naszego globu, lecz również systemy łączności, a nawet sieci energetyczne.

Każdego dnia, jeśli tylko chmury nie mącą błękitu nieba, Słońce jawi się jednakie, jasne i gorące. Oślepieni światłem nie dostrzegamy najmniejszej skazy na jego obliczu. Nic w tym przeto dziwnego, że starożytni uważali Słońce, podobnie jak i inne ciała niebieskie, za niezmienne i doskonałe. Akwinata przyswajając chrześcijaństwu nauki Arystotelesa sprawił, że koncepcja nieskazitelnych niebios podniesiona została do rangi teologicznego dogmatu. Jakież więc było zdumienie, gdy dzięki pierwszym teleskopom dostrzeżono na powierzchni słonecznej tarczy ciemne, nieregularne plamy. Za ich odkrywcę uchodzi Galileusz, który ogłosił swoje obserwacje w 1613 r. Jednak historia z plamami jest dobrym przykładem działania zasady św. Mateusza: „Albowiem temu, kto ma, będzie dane i obfitować będzie; a temu kto nie ma i to, co ma, będzie odjęte”. Rzeczywiście, gdy tego samego odkrycia dokonują jednocześnie dwaj uczeni, przysparza ono sławy bardziej znanemu. Nieco przed Galileuszem plamy na Słońcu zaobserwowali Johannes Fabricius ze Wschodniej Fryzji, Anglik Thomas Harriot i jezuita z Ingolstadt – Christopher Scheiner. Jednak wielki Włoch bodaj najgłębiej ...

Tagi

kosmosSłońce