POLITYKA

Wtorek, 16 lipca 2019

Polityka - nr 45 (2477) z dnia 2004-11-06; s. 18-19

Komentarze

Marek Ostrowski

Roma locuta, ale causa nie finita

Kłopoty z Komisją Europejską to drobiazg. Mobilizujmy się na konstytucję.

Polska – kraj Unii Europejskiej – przeżywa wszystkie jej kłopoty i radości. Najpierw kłopot: nie mamy nowej Komisji, bo desygnowany jej przewodniczący Portugalczyk Jose Manuel Barroso wolał odroczyć jej akceptację w parlamencie, niż ryzykować starcie z eurodeputowanymi. Poszło, jak wiadomo, o kandydata na nowego komisarza, Włocha Rocco Buttiglione, który poirytował dużą część posłów, zwłaszcza socjalistów i zielonych, swymi konserwatywnymi poglądami na rolę kobiet w życiu i na homoseksualistów.

Włoch niezbyt zręcznie się tłumaczył, że każdy przecież może mieć poglądy, szczególnie on jako katolik, a te poglądy nie wywrą wpływu na jego działanie w Europie. Oczywiście każdy może i powinien mieć poglądy wyraziste, a politycy wręcz niech działają, by swoje idee wcielać w życie. Jednak z komisarzami europejskimi jest inaczej. Według traktatów unijnych i zgodnie z całą filozofią Unii, akurat komisarz nie działa i nie przemawia ani w imieniu jakiejś religii czy Kościoła, ani jakiejś partii ...