POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 32 (2616) z dnia 2007-08-11; s. 19

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Świat. Komentarz

Marek Ostrowski

Rosja aż po biegun

Gdyby dzisiaj jakiś nowy Kolumb odkrył nieznany ląd – na nic by się zdało zatykanie flagi. Niczego już na naszym globie nie można legalnie zagarnąć. Świat już podzielono. Albo coś leży w granicach jurysdykcji istniejących państw, albo należy do tak zwanego Obszaru (określenie Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza), a Obszar i jego zasoby stanowią wspólne dziedzictwo ludzkości. Wydawałoby się więc, że epoka konkwistadorów przeszła do historii. Ale nie, bo niektóre państwa mają wilczy apetyt. Dwaj posłowie z rządowej partii Jedna Rosja, w tym wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy Artur Czilingarow, opuścili się batyskafami na dno oceanu pod biegunem północnym i zatknęli tam rosyjski sztandar. Rosja chce udowodnić, że jej szelf kontynentalny ciągnie się od Syberii daleko w kierunku bieguna i że ma wyłączne prawa do eksploatacji bogactw naturalnych na ogromnych przestrzeniach Oceanu Lodowatego Północnego. W istocie, na mapach ZSRR granica państwowa biegła prostymi liniami aż do bieguna, a nowa Rosja powiadomiła ONZ o swoich roszczeniach do największej ...