POLITYKA

Poniedziałek, 18 grudnia 2017

Polityka - nr 37 (2671) z dnia 2008-09-13; s. 44-49

Raport

Sławomir Popowski  [wsp.]Zdzisław RaczyńskiAgata Dubas  [wsp.]Iwona Wiśniewska  [wsp.]

Rosja wstaje z kolan

Rozbłyski pocisków wybuchających w Gruzji odsłoniły nowy obraz świata. Zamiast ideologicznej paplaniny o neokonserwatyzmie, liberalizmie i końcu historii, zobaczyliśmy nowy układ sił i interesów. Rosja pokazała siłę, ale czy ją naprawdę ma?

Prezydent Miedwiediew nie pozostawił wątpliwości: w wojnie przeciwko Gruzji nie chodzi tylko o kontrolę nad dwiema prowincjami, których łączna powierzchnia jest trzykrotnie mniejsza niż obszar województwa mazowieckiego. Miedwiediew otwarcie sformułował jedną z pięciu zasad rosyjskiej polityki zagranicznej: „Rosja, podobnie jak inne kraje świata, ma regiony, w których tkwią jej uprzywilejowane interesy. W regionach tych leżą państwa, z którymi tradycyjnie łączą nas przyjacielskie, dobrosąsiedzkie, historycznie uwarunkowane, szczególne stosunki. Będziemy bardzo uważnie działali w tych regionach”. No i działają. Do tych regionów Moskwa zalicza nie tylko Południowy Kaukaz, ale cały obszar będący dziedzictwem ZSRR.

Rosjanie stworzyli tam sieć organizacji i związków – od Wspólnoty Niepodległych Państw, poprzez Euroazjatycką Wspólnotę Gospodarczą, Unię Celną do – wspólnie z Chinami – Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Chodzi o takie zagęszczenie najróżniejszych powiązań między państwami regionu, by utrwalić dominującą pozycję. A to ma zapewnić Rosji: raz – bezpieczeństwo, dwa – kontrolę nad szlakami energetycznymi do Europy, a przez to trzy – umocnić jej pozycję międzynarodową.

Rosja przecież wie, że jej znaczenie w polityce światowej wynika nie tyle z posiadania broni jądrowej, ile z jej roli w europejskim i światowym bilansie energetycznym. Przestała być monopolistą w eksporcie ropy i gazu z jej regionu, ale chce kontrolować szlaki energetyczne i pozostać pośrednikiem w handlu surowcami energetycznymi między Azją Środkową i Południowym Kaukazem a Europą. Przez Gruzję przebiegają dwa ropociągi – do portu w Supsie i do Ceyhanu w Turcji – którędy surowiec z Kazachstanu i Azerbejdżanu trafia do odbiorców na Zachodzie z pominięciem Rosji. Od granic Południowej Osetii, którą zajęli Rosjanie, do rurociągu z Baku – Ceyhan jest niespełna 40 km. Kazachstan, Azerbejdżan i zachodnie kompanie naftowe, eksploatujące ropociąg, nie mogą narażać się na gniew Moskwy, bo jakaś niefortunna „awaria techniczna” mogłaby uszkodzić tę arterię.

Jeszcze bardziej istotna gra toczy się o kontrolę nad eksportem gazu. Rosjanie chcą na pniu skupować gaz w Turkmenistanie i Uzbekistanie, aby zapełnić nim planowane gazociągi Northstream (to ten przez Bałtyk) i Southstream. I nie tylko: gazu nie powinno starczyć dla planowanych rurociągów europejskich. Tuż przed wojną w Gruzji Rosja zawarła wstępne porozumienie z Turkmenistanem; parę dni po wojnie w Gruzji wojska rosyjskie, wspólnie z ormiańskimi, ćwiczyły scenariusz „obrony Armenii” przed agresją z zewnątrz; po tych manewrach Azerbejdżan ponowił zapewnienia o przyjaźni z Moskwą. Władimir Putin zdążył tymczasem odwiedzić Uzbekistan w towarzystwie szefa Gazpromu. W ocenie ekspertów, w ciągu najbliższych 10 lat żaden z krajów WNP, poza Azerbejdżanem, nie będzie w stanie całkowicie oswobodzić się od energetycznej zależności – tranzytu lub dostaw – od Rosji.

Trzy azymuty

Zależność państw postsowieckich od Rosji nie ogranicza się do energetyki. Zamykając swój rynek dla mało konkurencyjnych towarów z krajów WNP, Rosja może przysporzyć im sporo kłopotów. Komu na przykład Mołdawia lub Gruzja mają sprzedawać swoje wina? Rosja może też zamknąć przed migrantami swój rynek pracy. Tylko 300 tys. Gruzinów pracujących w Rosji transferuje rocznie do Gruzji prawie 1 mld dol., czyli kilkanaście procent wartości gruzińskiego PKB. Kto ich zatrudni? Rosja może utrudnić komunikację, wstrzymać eksport towarów lub usług o żywotnym znaczeniu dla słabych gospodarek tych krajów. Kto inny zainwestuje w tym regionie, w niestabilnych i niespokojnych krajach? Zresztą, w ciągu minionych 17 lat Rosja zwielokrotniła swoją gospodarczą przewagę nad byłymi republikami: stosunek PKB Rosji do łącznego PKB wszystkich 11 krajów WNP wzrósł w tym okresie 2,5-krotnie.

Rosja ma poza tym inne instrumenty umacniania swoich wpływów, i to takie, od których zależy bezpieczeństwo, a wręcz istnienie niepodległych państw. Po pierwsze, obecność wojsk, po drugie, wygrywanie istniejących bardzo realnie napięć etnicznych i granicznych. Wojna rosyjsko-gruzińska pokazała, jak może być wykorzystany przez Rosję potencjał zagrożenia, wynikający z nierozwiązanych, uśpionych konfliktów, które w razie potrzeby można rozmrozić. Konflikt karabachski czy naddniestrzański, napięcia w stosunkach Uzbekistanu z sąsiadami obniżają polityczną stabilność i gospodarczą atrakcyjność państw, a Rosji dają możność zarządzania tymi konfliktami. Rosja utrzymuje swoje bazy wojskowe na trzech azymutach: zachodnim – na Białorusi, południowo-zachodnim – w Sewastopolu na Ukrainie, w Naddniestrzu w Mołdowie i w Armenii oraz na południowym – w Kirgizji i Tadżykistanie. Historycznie zawsze tak było. I nietrudno zauważyć, że rosyjskie bazy koncentrują się w krajach o „wrażliwej” sytuacji geopolitycznej i w krajach o nieugruntowanej lub słabej państwowości.

W świecie zarzuca ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Załączniki

  • Gdzie oni są

    Gdzie oni są - JR