POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 33 (2517) z dnia 2005-08-20; s. 77-78

Społeczeństwo / Obyczaje / Ich show, nasze reality

Igor T. Miecik

Rosjanie na planie

Zamek w Grodźcu otoczyli ochroniarze, bo gwiazdy kultury masowej z Moskwy słyszały, że w Polsce ludność miejscowa ma braterstwo Słowian gdzieś – i bije. Ale na planie „Imperium”, rosyjskiego reality show na szwedzkiej licencji, dochodzi tylko do incydentów przewidzianych w scenariuszu.

Kamery stop. Zawody w strzelaniu z katapulty płonącymi kulami zakończone. Na planie odprężenie. Bardzo zadowoleni z efektu operatorzy rozlewają wódkę do plastikowych kubków. Reżyser zamyślony przy małym monitorku. Prowadzący program Daniel Olbrychski chyba trochę zdenerwowany bałaganem. Niejasno mu mówią, co ma robić i mówić. A pan Daniel ceni czas i profesjonalizm.

Dwaj podgoleni olbrzymi ochroniarze Władimira Żyrynowskiego wiedzą, że to jedyny moment, kiedy wodza może zaczepić ktoś niepożądany. Stoi teraz na polnej drodze. Razem z resztą uczestników reality show „Imperium” czeka na mikrobusy, które zawiozą ich z powrotem do odizolowanego od zewnętrznego świata zamku.

Jeden z ochroniarzy zauważył już zbliżającego się nieznajomego: – A ty tu czego, bliać! Żurnalista? Nie będzie wywiadu!

– Nie trzeba, nie trzeba – łaskawie uspokaja go wódz i wsiada do samochodu.

Wódz

Żyrynowski, wódz rosyjskich nacjonalistów z Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji, jest wyraźnie zadowolony. W „Imperium&...