POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 17 (2753) z dnia 2010-04-24; s. 14-15

Po katastrofie

Marek Ostrowski

Rosjanie odkrywają Katyń

Wydaje się, że w stosunkach Polski z Rosją powstało coś, co w angielskim języku politycznym nazywa się window of opportunity, nieoczekiwana okazja.

Prawda, że tę okazję w dużej mierze stworzyły emocje: rejestracje starej zbrodni na taśmie celuloidowej i obrazy telewizyjne bólu i modlitw; jakiś serdeczny gest przywódcy, dotąd uważanego za zimnego i wykalkulowanego funkcjonariusza służb. Ale po obu stronach granicy setki tysięcy, może miliony to zobaczyły i zapamiętały.

Przynajmniej część Rosjan dziwi się zaskoczeniu Polaków falą empatii, jaka dotarła od nich do Polski. – Przecież my na cudzy ból reagujemy bardzo silnie, taka reakcja tkwi w naszych genach. Nie czytaliście rosyjskiej literatury? – podsuwa interpretację rosyjski dyplomata. Także nasz przyjaciel, znany ukraiński dziennikarz Witalij Portnikow ostrzega przed nadawaniem rosyjskim reakcjom przesadnego znaczenia politycznego. – Nie bądźcie dziećmi – tłumaczy. – Najpierw boicie się, że Moskwa wjedzie do was tankami, teraz cieszycie się, że zasypuje was kwiatami. A naprawdę ani dawniej nie było mowy o tankach, ani teraz nie ma nadzwyczajnych wieńców.

Może ma rację, ale na początku przypomnijmy wydarzenia z Rosji. Władimir Putin poleciał do Smoleńska ...