POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 12 (2950) z dnia 2014-03-19; s. 92-94

Kultura

Olaf Szewczyk

Rosjanie znów w grze

Kończy się krótka era zombi jako głównych wrogów cywilizowanego świata. Wracają etatowi czarni bohaterowie zachodniej popkultury obecni w niej przez dekady: Rosjanie.

Na suwerenny kraj gdzieś z rogu mapy najeżdżają niezidentyfikowane oddziały wojskowe. Stacjonujące w pobliżu amerykańskie siły NATO wysyłają jednostki zwiadowcze. Agresorami okazują się Rosjanie, dochodzi do walk. Zarówno Moskwa, jak i Waszyngton zaprzeczają, że przelała się krew, w tym czasie gorączkowo mobilizując posiłki. W rejon konfliktu już zmierzają okręty i lotniskowce. Świat nieoczekiwanie znalazł się na krawędzi trzeciej wojny światowej,

Brzmi znajomo? Nie jest to jednak opis możliwego rozwoju zdarzeń na Ukrainie. To fabuła wydanej w 2001 r. gry „Operation Flashpoint: Cold War Crisis”, z dzisiejszej perspektywy zaskakująco profetycznej. I niedocenionej jako ostrzeżenie – choć bez wątpienia takie były intencje twórców, dobrze pamiętających, do czego zdolny jest niedźwiedź ze Wschodu.

Tylko nieliczni recenzenci odczytali poprawnie „Operation Flashpoint: Cold War Crisis” jako manifest pacyfistyczny. Gra szokowała brutalnym realizmem w przedstawianiu grozy wojny. Protagonista mógł zginąć już w pierwszych minutach, biegnąc ze swym oddziałem przez puste łąki w stronę odległej wioski w&...