POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 6 (3197) z dnia 2019-02-06; s. 10

Ludzie i wydarzenia / Świat

Artur Domosławski

Rozdarta Wenezuela

Prezydent Nicolas Maduro przemawia z okazji 20. rocznicy rewolucji boliwariańskiej, Caracas, 2019 r.

Najbliższe dni będą decydujące! – wołał samozwańczy prezydent Wenezueli Juan Guaido do zwolenników zgromadzonych w sobotę na ulicach Caracas. I on, i masy przeciwników rządu Nicolasa Maduro domagają się ustąpienia prezydenta autokraty. – Maduro pozostał absolutnie sam – mówił, a właściwie zaklinał Guaido.

Nie ma bowiem sygnałów, by Maduro dokądkolwiek się wybierał. Choć politycznie osłabiony, nie jest wcale sam. Tego samego dnia, też w Caracas, zgromadził się tłum jego sympatyków. Świętowano 20. rocznicę objęcia władzy przez ojca założyciela rewolucji boliwariańskiej Hugo Chaveza, którego nieudolnym spadkobiercą jest Maduro. Maduro zgadza się rozpisać nowe wybory, ale tylko do parlamentu; żądanie nowych wyborów prezydenckich odrzuca.

Maduro oskarża opozycję o spiskowanie z USA i nie jest to oskarżenie bezpodstawne. Ogłoszenie się prezydentem jego rywal Guaido poprzedził dyskretną wizytą w Waszyngtonie, gdzie dostał zapewnienie o poparciu Donalda Trumpa. Akcję poprzedziły zakulisowe rozmowy między ludźmi obecnej administracji, kongresmenami mającymi związki z diasporą wenezuelską oraz prawicowymi politykami z ...